Wiem, że mój pies nie jest w pełni rasowy - miałam kupić "prawdziwego" foksa, ale ten bardzo mi się spodobał... Była zima i siedział w wiklinowym koszu trzęsąc sie z zimna, został ostatni i w końcu kupiłam go na giełdzie, nie w hodowli, tak jak planowałam. Powiem jeszcze, że gdzieś w necie na zagranicznych stronach na archiwalnych zdjęciach z lat osiemdziesiątych znalazłam trzy czy cztery fotki (podobno) foksterierów, bo taki miały podpis, o maści czarnej podpalanej!
Wiesz, nie mogę sobie wyobrazić czarnych podpalanych łat, hehe.