-
Posts
2041 -
Joined
-
Last visited
jogi's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
soema deklaruję 30zł miesięcznie od maja
-
znalazłam chwilę i wpadam bardzo przeprosić, bo zadeklarowałam 30zł/mcznie, nawet ustawiłam sobie jako zlecenie stałe, ale już zabrakło mi czasu żeby sprawdzić czy przelewy wyszły:( Nie wyszły i nikt mnie nie ścignął:( zaraz wpłacę za wrzesień i październik
-
ja tam jestem niezła w praktyce hahahaha a wiązań się nie bój sprawdzilam, husta jest rewelacyjna. Dostaniesz instrukcję, mnie teraz zajmuje założenie pół minuty
-
ja nie mówię, żeby nie nosić, nosić owszem w chuście, masz wolne ręce, a dzicko jest z matką:) ja tam wstaję co 3 godziny w nocy, bo karmię piersią i nei narzekam;) Adasia mam w kołysce obok łózka budzi się, naje i dalej spanko. No kazdy ma swój sposób, byle tylko ręce nie odpadły;) bo przykład z zycia wzięty. Moja kuzynka o której pisałam wczesniej urodzia córcię, córcia miała kolki, to więc Ania ja zaczęła nosić, bo dziecku było lepiej. Ułatwiła sobie zycie, tylko pozornie, bo po 2 mcach córcia z rąk nie schodziła, jedyne co spała w dzień, to tylko jak sie ją nosiło, odłożona po dokładnie 5 minutach zaczynała wyć. Urodziła się spora bo ponad 4 kg, a potem przybierała pięknie na wadze, więc moja Ania nosiła takiego 8-9 kg klocuszka całymi dniami. W domu starszy 3 synek, też potrzebował opieki, a maz w pracy. Anka chodziła po scianach z nerwów i zmęczenia. Nawet opiekunka synka odmówila opieki nad Gosią ze względu na to ze trzeba ja było nosić. A kolki szybko się skończyły, przyzwyczajenie zostało. BTW spróbuj dziecku co spało z tobą do 3 roku życia powiedzieć od dziś śpisz w swoim łóżeczku, bo mama z tatą chcą spać ze sobą. Zobaczysz;) Ja nie spałam z moja ALą, ale pojechałam do Polski rodzić i byłam u mamy 4 mce i wtedy spała z moją mamą, po powrocie to był koszmar, zeby zaczęła sama spać, a ma 4 lata. W zasadzie się nam jeszcze nie udało i w środku nocy przychodzi.
-
dołączam się do gratulacji:) Ania jak noszenie pomaga, to kup chustę, nie noś, bo go roznosisz i nic w domu nie zrobisz tylko dziecko będzie ci wisiało na rekach, a to masakra. Mój Adas ma teraz 15 tyg, w ogóle go nie noszę, tylko na chwile żeby mu się odbiło i mam żeby nie zapeszyć swięty spokój. mój smok wazy 8kg już wiec jakbym nosiła, to bym już rąk nie miała;) Za to moja kuzynka roznosiła córcię, bo miała kolki i wtedy jej pomagało. Nie kupiła chusty, bo się nie zebrała i przez 7mcy dziecko nie zeszło z rąk i Anka wyglądała jak cień człowieka, takze uważaj. pozdrowionka:)
-
Bursztyn mieszaniec teriera walijskiego uciekł w miejscowości Stalowa Wola w piątek 22 lica. W sobote widziano go w Nowej Dębie. Najprawdopodobniej zmierza do Staszowa. Pies jest po zabiegu kastracji i wymaga podawania leków. Nie reaguje na zawołania od obcych. Dla znalazcy przewidziana jest nagroda. Proszę o wszelkie informacje. tel 502-511-605 można dodać że przeskakuje ogrodzania i przegryza smycze jesli jest w nowym miejscu i nie zna ludzi, więc złapanie go jest raczej trudne po trasie jaką szedł ze Stalowej przez Bojanów do Nowej dęby wyszło ponad 40km:( a do Staszowa łącznie jest 80. Wszędzie po drodze same wioski, jak się zatrzyma gdzies pod płotem jak u mojej babci to go nie znajdziemy:( Albo Wisła go zatrzyma, jak nie trafi na most
-
pomocy!!:( Bursztyn zwiał mojej teściowej, wyskoczył z samochodu przez uchylone okno. Ona dla niego była obca, mimo że ją ostrzegałam, że przegryza smycze i przeskakuje, to go nie upilnowała:( Najgorsze jest to, że on biegnie w kierunku Staszowa!!!!!!!!!!!!!!!!! Był widziany wczoraj w Nowej Dębie to jest po drodze do Staszowa. Ja jestem w Anglii, do kogo miałam namiary w tych okolicach to dałam znać. I nie reaguje w ogóle na ludzi, leci jak szalony. Jedyną osoba która moze go złapac i do której podejdzie to jest moja mama i nasza suka. Błagam pomóżcie, powrzucajcie na stronach że zaginął, że bedzie nagroda za złapanie. To jest pies który z czowiekiem jest z wyboru nie z musu. Ze mną chodził bez smyczy, nawet jak sobie poszedł to za chwilę był pod blokiem, u mojej babci siedział od lutego i tez samz własnego wyboru tam był. A teraz mnie nie ma, a on nie da sobie pomóc. Ja się zastrzelę:(:(:(
-
tak Babeczka wydaje się super:) i co najważniejsze dom bez kotów
-
fotek nie mam, bo nie zdążyłam zrobić przed wyjazdem z Polski. Wieści są i dobre i złe. Zacznę od dobrych Bursztyn jest super do ludzi i dzieciaków, zostaje sam w domu, nie niszczy i nie wyje, ale.... i tu sie zaczynają schody. Wspina się po siatkach i przegryza wszystkie smycze jesli tylko się go uwiąże. Ucieka i zaczyna włuczęgostwo. To nie jest najgorsze. Niestety chce zamordować moje 3 koty i to dosłownie. I Dziś z tego powodu jedzie awaryjnie do teściowej, bo życie moich kotów jest zagrożone. Na początku nie było najgorzej, nie zareagował na kota który jest niewychodzacy. natomiast dwa pozostałe wychodzą i po kliku dniach zaczął je atakowac. Nie głośno, nie szczeka, po prosu na nie w ciszy i z typowym uporem teriera poluje. Dziś mama chciałą mnie zabić przez telefon, bo pogryzł jej materac z nowiusieńkiego łożka, bo chciał się dostać do kota, który schował się pod tymże łóżkiem. Dlatego wyjeżdza do mojej tesciowej, ale też super nie jest, bo psy teściowej są w lecie na działce, a jego z nimi zamknac nie można bo przeskakuje. jak go zabierze ze sobą do pracy i przywiąże na stoisku to przegryzie smycz. Więc będzie siedział 10-11godz w domu:( U mojej mamy zostawić go nie można, bo pies mojego brata mix wyżła do kotów naszych super do tej pory, podłapała jego zachowania i zaczyna się w to samo bawić. A że Gerda umie otwierać wszystkie drzwi, to nie ma gdzie odizolowac kotów. Jak mama i brat pojadą do pracy to nie chcę żey po powrocie zastali tylko trupy:( Dobrze ze jest chętna na niego, w domu ludziki cały czas i dom bez kotów. Jakoś przebiedoli 10 dni bo mu tyle zostało. Aha już odjajczony kolega
-
dużo ludzi, ale większość albo bez kastracji albo do kojca:/ mam jeden zainteresowany powaznie dom, ale musze go najpierw zabrac do siebie i zobaczyć jaki jest. Byłam na weekenndzie u babci, ale jak chciałam go zabrać to polazł gdzieś. Muszę podjechać na tym weekendzie i go zabiorę. Swoja drogą terierowcy uwaga na pana spod Tarnowa, który szuka teriera na lisy, bo mu duszą kury, z tym że facet na kastrację nie zgadza się absolutnie, bo to okaleczanie i ma 7 psów:p jakich nie wiem, ale po co dopytywać, sprawa jasna. jego numer 513672... pełny na pw
-
dziś miałam tel w jego sprawie. Na weekendzie będę u babci to posprawdzam wszystko i dam kobiecie znać. Ja go tak czy siak wykastruję więc myśliwi sie nie pokuszą:)
-
zostaw jeśli zadzwoni ktoś zainteresowany to pogadam. Po prostu ja nie za bardzo mogę powiedzieć cokolwiek o tym psie, czy zachowuje czystość jak do dzieci do kotów, czy niszczy itp nie każdy ma wiedzę i umie pracować z psem problematycznym, a ja o nim nie wiem nic i boję się możliwości nieudanej adopcji, bo ja wyjadę do Angli 17 lipca i gdzie ewentualnie wróci na ulicę?
-
słuchajcie problem jest taki że on jest na ulicy i nijak nie ma dt więc nie za bardzo można mówić o gotowości do adopcji. Ja mogę go poogłaszać bez problemu, ale mnie chodzi o pomoc w formie dt bo sama nie mam szans mu tego zapewnić Będę na weekendzie u babci to go przynajmniej odrobaczę i odpchle. dowóz ode mnie niestety jest mocno ograniczony bo mam 3 tyg dziecko w domu. Warszawa jedynie i jeśli go wykastruję a to zrobię najpewniej to będę chciałą od chętnych częściowy zwrot za to.
-
terier ma max 2 lata. Ja go widziałam w zeszły weekend i dość dokładnie oglądnełam. Jest wielkości spaniela. Z tego co udało mi się ustalić błąka się od pół roku, teraz zatrzymał się tam gdzie jest bo go ta starsza pani karmi. Jest spokojny i cichy, taki zrezygnowany, ale wydaje mi się, że jak się poczuje bezpiecznie to sie rozkręci. kontakt do mnie 502-511-605
-
napisałam prośbę do dziewczyn od terierów i podałam linka do wątku. Jeśli nie pomogą, to ja go będę ogłaszać, ale nie wezmę na dt, bo jestem w Polsce tylko do 17 lipca. Mieszkam u mamy z moimi dziećmi w tym 3tyg maluszkiem, psem, 3 kotami i obecnie mam 2 półroczne szczeniaki do adopcji:( Mogę go wykastrować przetrzymać po zabiegu ale nie wezmę na dt. Moja teściowa ma na dt całe stado też psa nie weźmie, bo nie może wziąć samca. Pies jest pod bramą u mojej babci, dokarmia go sąsiadka która ma 90 parę lat i ledwo wiąże koniec z końcem. Moja babcia też jest wiekowa i nie ma szans na to zeby go przetrzymała, bo jej pies mimo że kastrat móglłby teriera mocno uszkodzić, bo piany dostaje na jego widok. Sytuacja patowa:(