Jump to content
Dogomania

RenataR

Members
  • Posts

    8
  • Joined

  • Last visited

RenataR's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Teraz juz wiem, ze nie wolno :-( Zareagowalam instynktownie, przestraszylam sie,zwlaszcza, ze dzien wczesniej byl agresywny wobec niej, z zazdrosci. Ksiazki, rzecz jasna, poczytam. Dzieki za Wasze wypowiedzi. Zanim napisalam tutaj, wczesniej napisalam na forum dla mam. Zostalam zlinczowana, zwyzywana a jedyne sugestie jakie mi podsunieto, to oddac psa, a kilka osob polecilo mi go skopac, tudziez zatluc (!) Oraz rozwiezc sie z mezem, bo go przywiozl... Nikt nie napisal nic konstruktywnego.
  2. Mysle, ze to jednak nie uraz do dzieci... Wczesniej bawil sie a nia, lizal po rekach i przytual. Gdy trwalo to dluzsza chwile, mala zaczela sie troche bac i wycofywac. Pies chcial, by dalej go glaskala i bawila sie z nia i podszczypujac zebami "zapraszal do zabawy" przy okazji pokazujac jej ze jest od niej wyzej w hierarchii. To slowa mojago meza. Ugryzl, gdy wzielam ja na rece chcac zabrac. Wiem, ze to nie wina psa. DZis maz przyszedl z nim na sekunde do nas. Mala byla wystraszona. Mowila: boje sie, ugryzie. A z drugiej strony az sie rwala, zeby do niego podejsc (oczywiscie to nie wchodzilo w gre). Skonczylo sie na rzuceniu mu przez dziecko kawalka kielbaski, w ramach pozytywnego warunkowania :-)
  3. Dzieki za koci link :-) A co do psa, to wiecie co, jest najgorsze? On jest okropnnie milutki i wyglada bardzo niewinnie. Przymilal sie dzis od mnie jak dziecko. Po prostu wcielenie niewinnosci. Z takim sposobem bycia czujnosc usypia natychmiast. Jestem naiwna i boje sie, ze dam sie na to nabrac :-(
  4. Do spokoju i totalnej kontroli jeszcze bardzo, bardzo daleko :-( Ech, wolalabym nie miec tego problemu... Fajne to forum, nie wiecie, czy jest takie podobne dla wlascicieli kotow? :-)))
  5. Wlasnie o to chodzi. MYsle, ze nigdy nie zaufam calkiem temu psu jesli chodzi o moje dziecko. Wierze, ze moze sie nauczyc wielu rzeczy, ale calkiem nie da sie chyba zmienic jego sposobu funkcjonowania i zawsze jakis grozny instynkt moze wziac gore. Czuje tylko okropny ciezar tej sytuacji. Boje sie uspienia czujnosci, ze kiedys, ktos niedopilnuje, zapomni, zaufa za bardzo, bo np. dlugo nic sie zlego nie bedzie dzialo- I wtedy nieszczescie gotowe... To wszytsko jest dla mnie bardzo trudne, caly czas sie miotam. Momentami czuje sie uspokojona a za chwile znowu ogarnie mnie strach.
  6. Dziekuje za rady. Hmmm...Z tego, co piszecie, wyglada na to, ze z psami tak jak z ludzmi, przynajmniej od strony psychologii :-) Zreszta warunkowanie klasyczne jest chyba podstawa wszelkich mechanizmow dzialajacych i na ludzi i na zwierzeta. Maz rozmawial o tej agresji z dawna wlascicielka psa oraz z jakmis swoim psim autorytetem. No coz, poniewaz pies raczej nie zostanie oddany, trzeba bedzie cos z tym zrobic madrego, co nie znaczy, ze sie nie boje. Jeszcze tego nie zaakceptowalam i chyba nie predko zaakceptuje. Po prostu wizyty tam zostana ograniczone, a bez mojego nadzoru wogole ich nie bedzie. A co do tesciow, to fakt, ale to nie to forum ;-) Pozdrawiam.
  7. Dziekuje za odpowiedz. Wlasnie powolujac sie na ta ksiazke moj maz twierdzi, ze da sie wszytsko ladnie zrobic. Argumenty w niej zawarte i sposob myslenia i funkcjonowania psa juz dawno mi wyjasnil. Owszem, trafia to do mnie na poziomie intelektualnym. Tylko, ze pomijajc wiedze, pies atakuje moje dziecko, ufne, kochajace zwierzeta i bardzo, bardzo ruchliwe, co zdaje sie go jeszcze bardziej prowokowac. I nikt mi nie da gwarancji, ze nie stanie sie cos gorszego. A wydaje mi sie, ze zaprzestanie chodzenia tam nie jest dobrym rozwiazaniem, chociaz w tej chwili jedynym dopuszczalnym dla mnie. Pewnie duzo czasu teraz potrzeba, ja rozumiem, ze pies jest w nowej sytaucji i musi sie przywyczaic, poznac zasady itd... Tylko ze wydaje mi sie, ze koszt moze byc za wysoki... Po prostu nie moge zrozumiec, ze dziecko jest w tej sytuacji narazone, i ze jego dobro nie jest wiecej warte od dobra psa. Mam ogromny zal do meza a on sie wlasnie zaslania "Zapomnianym jezykiem psow" i tym, ze u niego w domu teriery byly przez cale zycie, a ugryzienia psa to nic wielkiego... I jeszcze jedno: maz twierzdi, ze kara fizyczna jest najgorsza rzecza i on nigdy psa nie uderzy. Wiec jaka jest najskuteczniejsza i najdotkliwsza kara dla psa? I czy kara fizyczna tak jak w przypadku ludzi daje odwrotny efekt i budzi agresje?
  8. Witam. Mam ogromny problem z psem. Moj maz chcac zrobic niespodzianke swoim rodzicom,po niedawnej stracie psa, przywiozl im lakelend teriera. Z tym, ze pies jest 3 letni i pochodzi z hodowli, gdzie wsrod 30 innych psow byl trzymany dla tytulow i zdobywszy ich ilestam, w tym momencie stal sie w zasdzie bezuzyteczny dla wlascicieli, ktorzy postanowili oddac go. Rodzice meza sa za granica, jeszcze psa nie widzieli ani o nim nie wiedza, a pies bardzo ale to bardzo przywiazal sie do meza (wszak nigdy nie mial jednego pana dla siebie). Musze tutaj dodac, ze nie mieszkamy razem i tak bedzie jeszcze przez kilka miesiecy, w tym momencie - do powrotu tesciow- pies mieszka tylko z mezem (dosyc blisko mnie) I tu zaczyna sie powazny problem. Otoz mamy 2 letnia coreczke wobec ktorej pies jest bardzo agresywny. Gdy bylismy u znajomych zaatakowal mala i chcial ja ugryzc. Wygladalo na to, ze jest zazdrosny bo uwaga wszytskich byla skierowana ku dziecku. Innym razem gdy sie spotkalismy pies byl poczatkowo dobrze usposobiony, obwachal mala i polizal po rekach i chcial sie z nia bawic az w koncu nagle ugryzl- tym razem do krwi (na szczescie niegroznie). Jestem tym przerazona. Nie wierze, ze 3 letni pies, ktory cale zycie musial o wszystko walczyc zmieni sie tak ze nie bedzie chcal skrzywdzic mojego dziecka. Moj maz, ktory twierdzi ze zna sie na psch bardzo dobrze twierdzi, ze stopniowo nauczy sie psa ze ma darzyc dziecko szcunkiem i nie zagrazac mu. Tylko, ze skoro teraz zdobyl pana przypuszczam, ze bedzie o niego walczyl a dziecko stanowi najwieksza konkurencje. Propozycja oddania psa nie spoktala sie ze zrozumieniem, maz twierdzi, ze to pies dla jego rodzicow, gdzie moje dziecko przebywa okolo 2 razy w miesiecu i na czas jego przyjscia moze byc zamkniety w pokoju, zanim nie wdrozy sie wyuczenia go zeby jej nie atakowal. Tylko, czy ja mam za kazdym razem drzec o zdrowie dziecka, gdy moja corka odwiedzi dziadkow? Nie moge sobie z tym poradzic, po prostu boje sie o moje dziecko. Czy faktycznie jest mozliwe wychowanie tak "starego" i wychowanego w "trudnych" warunkach psa? Co mi radzicie? P.S. Przepraszam za chaos ale ta sytuacja wytracila mnie z rownowagi.
×
×
  • Create New...