Witam wszystkich,
chcialabym zasiegnac Waszej opinii nt adopcji ok. rocznego psiaka w typie rottweilera.
Kilka lat wczesniej mialam dobermana, chowanego od malego, w domu z duzym ogrodem. W domu praktycznie zawsze ktos byl, a doberman chowany byl "pol na pol", tzn. wychodzil gdy chcial, ale noce zawsze spedzal w domu.
Teraz z kolei zastanawiam sie nad adopcja tego rottweilerka, ale warunki sie zmienily. Moj ogrod jest znacznie mniejszy (pies wlasnego terenu mialby ok. 5 x 2m2 + waska sciezke dlugosci ok. 6 m. Przebywalby w budzie caly rok, na zimniejsze dni zabieralibysmy go do domu.
Oboje jestesmy ludzmi pracujacymi, jednak ja pracuje na zmiany, co wiaze sie z tym, ze pies zostawalby sam srednio pol dnia. Do codziennej dyspozycji mialby 2 spore place przy samym domu (ale tylko gdy bedzie pod moja opieka). W ciagu lata pies bedzie spedzal caly wolny nasz czas z nami, bo praktycznie non stop jestesmy w ogrodzie, co innego zima... Zima nie moglabym poswiecac psu tyle czasu (dziennie bylyby to ok. 2 godziny poswiecane na spacery).
Przede wszystkim kieruje sie mysla, ze psu u mnie i tak bedzie lepiej niz w schronisku, w ktorym teraz przebywa, z drugiej strony wiem, ze nie bede mogla poswiecac mu tyle czasu ile poswiecaja mu ludzie, ktorzy nie pracuja, lub mieszkaja z psami w mieszkaniach.
Czy uwazacie, ze pies bylby w takich warunkach szczesliwy?
Chcialabym Was rowniez zapytac jeszcze o dwie rzeczy, przed ktorymi ostrzega mnie kilka osob: twierdza one, ze rottweilery "smierdza". Mialam do czynienia z dwoma rottweilerami (jeden chowany w mieszkaniu, drugi w budzie) i nie zauwazylam, by smierdzialy. Nie mowie o zwyklym "psim" zapachu, ale o ponoc "charakterystycznym" smrodzie tej rasy.
Druga sprawa to nadmierne slinienie sie. Ja sama nie zauwazylam tego u wspomnianych psow, ale prosze, abyscie wypowiedzieli sie rowniez w tej kwestii.