Jump to content
Dogomania

katarynka

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

katarynka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Dziękuję bardzo za odpowiedzi. Chyba się dowiedziałam wszystkiego, na czym mi zależało. :D
  2. A ja dodam jeszcze dr. Adama Janickiego - Warszawa (Wawer). Moja sunia miała podejrzenie dysplazji i moja babcia (obecnie emerytowany weterynarz) kazała tylko do dr. Janickiego - rzeczywiście i on i inni lekarze pracujący w tej klinice są wspaniali i kompetentni, a także sama atmosfera w przychodni cudowna - kot śpiący na komputerze, weterynarze, którzy NAPRAWDĘ kochają zwierzęta. Do tej kliniki zjeżdżają się ludzie z CALUTKIEJ Polski (z resztą na miejscu jest mapka "stąd są nasi pacjenci" - cała zapisania) oraz (wg. mojej babci) nawet z zagranicy (Niemcy). Ja byłam zachwycona, a, co ważniejsze, moja Samba też. :D
  3. Moja Samba (bokserka 10 mies.) jest bardzo sympatyczna i z pewnością nigdy nikogo nie zaatakuje (jest natomiast inny problem - tak bardzo chce się z każdym bawić, że może stać się zbyt uciążliwa dla spokojniejszych psów, a one nie zawsze muszą delikatnie wyrażać swoją niechęć - i tego się obawiam). Jeśli idę z nią na smyczy, a obok przechodzi jakiś inny pies z właścicielem, to daję im się "przywitać", a jeśli właściciel nie ma nic przeciwko i twierdzi, że jego pies też lubi się bawić, to zazwyczaj dajemy im pohasać. Podobnie jest także wtedy, kiedy Samba nie ma smyczy. Odciągam ją od psów bez właścicieli (delikatnie za obrożę lub poprostu gwiżdżę na nią a ona się mnie pilnuje) oraz od dużych spokojnych psów, które mogą "kłapnąć" ją, jeśli za bardzo im będzie się naprzykrzać. Najbardziej mnie dziwią ludzie, którzy na widok jakiegokolwiek psa (nawet z właścicielem) łapią od razu swojego psa na ręce! Spotkałam się z taką sytuacją kilka razy, a te noszone na rękach pieski wcale do małych nie należały. Moim zdaniem to jakieś dziwne.....
  4. Dziękuję bardzo. Może rzeczywiście spróbuję sama.......
  5. Do niedawna panowało przekonanie, że suka musi mieć przynajmniej raz w życiu szczenięta, dla zdrowia psychicznego i zapobiegania chorobom (np. ropomacicze), ciąży urojonej itp. Teraz mówi się, że wystarczy sunię wysterylizować, co daje większą nawet pewność bezpieczeństwa przed ww. niż szczeniaki. Ja jednak myślałam bardziej o takich zastrzykach zapobiegających cieczce (moja znajoma "aplikuje" swojej suce i bardzo sobie chwali) ale czy one również zapobiegną ciążom urojonym i np. ropomaciczu? Czy np. jeśli zdecyduję się na zastrzyki zamiast steryzlizacji, to jednak lepiej jest, żeby moja sunia raz miała te młode? Czy rzeczywiście jest to zdrowe dla psychiki suki? I w ogóle co polecacie - sterylizację czy zastrzyki???? (dodam że moja sunia ma 10 miesięcy i jest właśnie w trakcie pierwszej cieczki, więc zaczynamy się zastanawiać co dalej.....)
  6. Mam podobny problem - sunia 9 miesięcy, umie "siad", "chodź tu", "nie skacz" "nie rusz" "stój". Nigdy nie byłyśmy na żadnym szkoleniu.... 1. Czy jest za późno? 2. Co jeszcze MUSI umieć? 3. Czy mogę zamiast normalnego szkolenia wybrać możliwość, w której "ktoś" przyjeżdża do domu i uczy pieska, czego trzeba? Jakie są wady takiej opcji? (najbliższe szkolenie "normalne" jest baaaardzo daleko od mojego domu) Dodam, że na żadne wystawy nie będziemy jeżdzić - piesek bez rodowodu, zależy mi tylko, żeby była grzeczna itd.....
  7. Ja mieszkam blisko lasku i tam moja Samba (bokserka, 9 - prawie 10 miesięcy) biega sobie luzem - tam nie ma wiele piesków, jest inna "zaprzyjaźniona" sunia, z którą mój boksio zna się "od szczeniaka" i razem sobie ganiają. Jak jeździmy do parku to zaczynamy na smyczy i w kagańcu (regulamin parku), ale potem dochodzimy na takie "psiarskie" miejsce, gdzie zazwyczaj Sambę puszczam luzem...... Ona się słucha, jeśli każę jej przyjść, to przychodzi. Niestety, miała skłonności do skakania na ludzi (z radości - bardzo towarzyski piesek), ale udaje nam się zapanować i nad tym. A w ogóle to nie wyobrażam sobie, żeby psiak zawsze był na smyczy i/lub w kagańcu....
  8. Od pięciu miesięcy mieszkam w domu z ogrodem. Dom jest to bliźniak, więc nasz ogródek jest wspólny z naszymi przyjaciółmi. Moich rodziców i znajomych ogarnął szał ogrodnictwa. Codziennie w ogródku przybywa kilka nowych kwiatków. Niestety, od niedawna moja 9-miesięczna sunia - bokserka zaczęła zjadać część kwiatków..... Moja ciocia wymaga, żebym nauczyła pieska, że trawę wolno jeść, a np. krokusów nie..... Próbowaliśmy już różnych płotków i innych ogrodzeń, ale moja sunia radzi sobie znakomicie..... Czy naprawdę da się ją tego oduczyć????
×
×
  • Create New...