Czy naprawdę uważacie, że natychmiast z każdym takim psem trzeba iść do psychologa ? To nie Ameryka. Bidula została wyrzucona (jestem tego praktycznie pewien) po kilku latach w domu, być może wcześniej straciła Pana lub Panią (wygląda mi to na pozbycie się kłopotliwego spadku po dziadku lub babci). Potem trafiła do obcego domu gdzie był inny zadomowiony pies i znów po kilkunastu dniach zmieniła miejsce zamieszkania. Dajcie jej ochłonąć. Może nawet dobrze, że jest w większym psim towarzystwie u żabusi, bo pies to stworzenie stadne, a w większej grupie psy zachowują się inaczej niż jeden pies domownik, który broni swojej wyjątkowej pozycji. Zobaczycie, że za 2-3 tygodnie sama się uspokoi, bez potrzeby nabijania portfela psychologom, a ewentualna "kuracja" na pewno nie byłaby krótsza.