Witam
My już wreszcie po maratonie RADOM-LWÓW-SOPOT-RADOM
W drodze do Lwowa przerąbane. 350 km jechaliśmy 12 godzin z czego na Medyce staliśmy ponad 5 godzin (panowie, co sprawdzali paszporty zgubili naszą karteczkę więc dali nową jak już wyjeżdżaliśmy to się okazało, że nie oddali nam tych kartek, które wypełnialiśmy przy wjeździe, wet na granicy chciał na KAWU a, że było ich dwóch no to trzeba było dać 10 hrywien).
W drodze powrotnej pojechaliśmy prze Herebenne tam już troszkę szybciej poszło bo droga powrotna do Radomia trwała 6,5 godziny a na granicy 2 godzinki ale jak zwykle Siła Pieniądza. Tym razem byliśmy mądźejsi i postawiłem samochód pobiegłem na granicę i powiedziałem, że wracamy z pieskami z wystawy, że pieski zmęczone i takie tam. Celnik powiedział, że jak mi się uda podjechać, pod samą odprawę to żebym podjeżdżał. Udało się ale po odprawie stał żołnierz no i ta sama śpiewka, a on na to, że on też pies i czy mamy zaświadczenie, więc wiadomo o co mu chodziło. Dostał 5 USD no i przepuścił a za nim następny żołnierz tamtemu 4 USD no i byliśmy na Poskiej granicy.
Tu organizacją powalona. Wpuszczali po kilka samochodów potem wopista zbierał paszporty i sprawdzał, następnie celnik robił to samo i tu straciliśmy więcej czasu niż na Ukrainie.
Na szczęście dotarliśmy na czas, żeby dalej wyruszyć do SOPOTU.
Dziękujemy za miłe spotkanie z Dogomaniaczkami: Kingula, Kinga, Baba ... Miło Was było poznać.
Nasze posokowce nie wykonały naszego planu, ale za to sunia w młodzieży wykonała go w 200% BJ, BOB, 4 BOG, rozeta, 2 pucharki i 4 worki karmy