Jump to content
Dogomania

maryglu

Members
  • Posts

    11
  • Joined

  • Last visited

maryglu's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Odnośnie jazdy samochodem, to ważne jest przede wszystkim to, aby pies od poczatku wiedział gdzie jego miejsce. Chodzi o to, żeby zapewnić bezpieczeństwo i jemu i Wam, którzy tym samochodem jeździcie. Wobec tego - myślę, że słusznie, nasz hodowca poradził nam, aby mała jeździła od poczatku w nogach pasażera - tam jest tyle miejsca, że w kłębek można się zwinąć i pospać, a przy okazji nie napaskudzić w całym aucie sierścią (wierz mi to może być problem, zwłaszcza w okresach linienia). Do jazdy samochodem przyzwyczajaliśmy tak jak do wszystkiego, czego początkowo nasza mała się bała - na zasadzie miłych skojarzeń, czyli cukiereczka. Wsiadamy do auta - cukiereczek, wysiadamy z auta - cukiereczek. A potem to naprawdę formalność. Labradory to przede wszystkim łakomczuchy! Ale zasada działa, bo jak pewnego pięknego dnia przez nasza nieuwagę przycięliśmy małej ogon drzwiami i potem nie bardzo paliła się wsiadaniem do samochodu, to zasada "cukiereczek" oczywiście podziałała! Pozdrawiam. Aha, z cukiereczkami nie nalezy przesadzać! raz cukiereczek, a raz pochwała - to w zupełności wystarcza!
  2. Niestety z krystynah nie mogę się zgodzić co do koloru oczu. W moim przypadku między kolorem oczu ośmiotygodniowego szczeniaka, a teraz 18 miesięcznej suczki istnieje znaczna różnica. Jak była maluchem miała zielonkawo -szmaragdowe ślipia, a teraz ich brawę określiłabym jako złotobrązową - więc jednak się zmieniają. Pozdrawiam.
  3. niekoniecznie, bo np. mój pies (biszkopt) powstał ze skojarzenia biszkoptowej suki z czarnym psem, który był "nosicielem" genu czekoladowego i właśnie ten gen został przekazany mojej suni. A pozostałe psiaki z miotu były biszkoptowe z czarnym nosem i caluśkie czarne - więc taka opcja jak widzisz też jest możliwa. Przy czym np. mój pies ma zielono szmaragdowe oczy!
  4. Ale prosze pamietajcie wszyscy, ze zdarzają sie także biszkoptowe laby z genem czekoladowym, u których nos, owbódki oczu i fafle są koloru brązowego - i nie jest to uznawane przez sędziów za wadę - przynajmniej w przypadku suk. Słyszałam jednak, że w przypadku piesków, niektóre mogą mieć wpisane w metryczce "niehodowlany". I jeszcze jedno - te psy są takie same jak pozostałe! Charakterologicznie nie różnią sie niczym od tych z czarnym pigmentem!
  5. Graf, a to dopiero początek! tak jak w tym powiedzeniu "apetyt rośnie w miarę jedzenia", tak jest i z labradorami - im dłużej go masz i lepiej poznajesz, tym bardziej go kochasz! A juz najbardziej kochasz go za te wszystkie głupawki na spacerach, zmyślność (oj umieją kombinować, umieją...), głupie miny w stylu "ale o co chodzi, przecież to nie ja?" i wiele innych. Jak już wypowiedzieli sie moi przedmówcy labrador nigdy nie będzie tylko Twoim psem - taka rasa, bedzie i Twój i Twojej rodziny i sąsiadów i wszystkich pań które niosą siatki z zakupami i tych wszystkich, którzy na jego widok będą mówić" patrz jaki śliczny pieseczek". Do tego trzeba się przyzwyczaić i się z tym pogodzić. Ale takie zachowania Twojego psa bezsprzecznie świadczą o tym, że jest 100 % labem i to się liczy! Pozdrawiam
  6. maryglu

    CIACHA

    Argo, co to znaczy BTW?
  7. A ja lubię - i psa w łóżku i na kobiecych kolanach i wszędzie! Fakt, że to nic przyjemnego, kiedy pies linieje, a ty z nim sypiasz, bo wtedy sierść jest wszędzie, ale na szczęscie należymy z mężem do tych mniej sprzątających. A poza tym mamy dobry odkurzacz, więc to tak naprawdę żaden problem. Aha, tapicerkę kiedyś w samochodzie mieliśmy czarną, teraz niestety jest biszkoptowa...
  8. Dzięki, tam mnie jeszcze nie było!
  9. Ja bardzo przepraszam, że wykazuję się być może indolencją, ale kto to jest AM? Jeśli kogoś uraziła, to sorki, ale jakoś nie kojarzę nikogo z tego forum o takim nicku.
  10. Hugoniku, wracaj do zdrowia!!!! Nie ma nic gorszego niż chory pies, a jak jest nim labrador i do tego facet, to nie ma nic gorszego niż taka mieszanka. A czy to coś poważnego Nasz Modzie? :(
  11. Hej, jestem tu nowa - w sensie już zalogowana, ale przeglądam to forum codziennie, bo identyfikuję się niemalże z każdym zdaniem tutaj napisanym, a jesli chodzi o ciągnięcie na smyczy, to marta nie załamuj się ja tez mam prawie połamane nadgarstki. Był czas kiedy myślałam na d kolczatką (i tu pewno naraziłam się Wam wszystkim), ale juz mi przeszło - teraz przekupuję psicę psimi cukierkami i jakoś idzie. Pozdrawiam i witam wszystkich!
×
×
  • Create New...