Minęło już sporo czasu a ja nadal jestem w rozsypce. Nie mogę o Idzie mówić, pisać, myśleć bez płaczu. Synek często o niej wspomina. Razem płaczemy. Dom jest pusty. Po odejściu Lazy wzięłam Idę, teraz nie mam w domu żadnego psiego towarzysza. Widok owczarków na ulicy przywołuje wspomnienia. Boję się do nich podchodzić, bo ryczę przy tym jak głupia.
Jest smutno, beznadziejnie, dziwnie. Ostatnie kilka miesięcy było bardzo trudne. I dla nas i dla niej. Do dziś nie wiem co się z nią działo. Po jej odejściu był moment odpoczynku od codziennego napięcia, zamartwiania się itd. Ale teraz już się tego nie pamięta. Teraz tylko się tęskni.
Myślę nawet o wzięciu kota... Szaleństwo! Proszę moje futra, żeby mi podpowiedziały co robić. Bez zwierząt w domu wariuję, Niby wszystko jest w porządku ale czegoś brakuje.
Odpoczywajcie moje Królewny. Jeszcze się spotkamy. Oluś wie, że na nas czekacie i będzie Was szukał za TM [']