-
Posts
352 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kyane
-
Agnieszka, moj psiak mial tez taka dziwna narosl, tyle, ze na faflu. Pojawila sie dosc nagle i tez wpadlam w lekka panike, ale diagnoza weta byla taka jak u Ciebie, ze to brodawka. Wet poradzil dawac Engystol (lek homeopatyczny), bo to podobno ma podloze wirusowe. Zadzialalo i po paru dniach brodawka zaczela ciut przysychac a potem sama odpadla i Atrey znow mial sliczny usmiech :D
-
:roll: :roll: :roll: dzieki za zyczenia, odwzajemniam calym sercem :D
-
Dzieki Flaire:-)) a tak swoją drogą to sporo sobie licza za to oszustwo :o
-
Flaire,oni tam niby zamieszczaja dokumentacje medyczna, ale jest w języku angielskim a to nie moje klimaty :roll: dlatego wlaśnie prosiłam o jakieś opinie na ten temat :) , ale skoro mówisz, ze to czary-mary...w sumie szkoda :( bo urzadzenie wygląda na proste i raczej psiakowi nieprzeszkadzające (mówię o sposobie noszenia a nie o działaniu)
-
Witam:-) to ja tez dorzuce dwa grosze od siebie, a moze raczej prosbe, by ktos sie wypowiedzial na temat obrozy na kleszcze "Catan Dog". Tez uzywam od lat Frontline, ale moze ta obroza okazalaby sie jeszcze bardziej skuteczna? ponoc dziala przez 2 lata, jest wodoodporna i calkowicie niechemiczna... a oto link: http://www.catandogs.net/polish/Produkt/produkt.html bede wdzieczna za wszelkie opinie na ten temat:-)
-
Flaire :D , lucyper :D dzieki za mile slowa a od Atreya uscisk lapy:-), beda na pewno dodatkową motywacją do tego, by jeszcze wiecej pracowac. To prawda, ze zrobilismy spory krok do przodu w porownaniu do pierwszego dnia i mojego popisowego numeru z jazda nosem po trawie :wink: . Wciaz jednak baaardzo wiele przed nami i nie zamierzamy sie poddawac :) Flaire, masz calkowitą racje, ale jak na razie najtrudniej o luzną smycz przy chodzeniu przy nodze :( , chociaz tez juz jest o niebo lepiej:-). Atrey jest chyba z tych, co nie mogą miec czasu na zastanowienie, bo o wiele lepiej mu wychodza komendy wykonywane dosc szybko jedna po drugiej. A swoja drogą, to nie moglby sie skupic na robieniu dobrego wrazenia na suczkach, zamiast ciaglego szczekania i wyrywania sie do nich? Pomysle nad tym, jakby mu to łopatologicznie wytłumaczyc :wink:
-
tm, nie czuje sie upowazniona do dawania Ci jakichkolwiek rad, bo sama sobie z tym nie radze - dla mojego psa nawet nie ma znaczenia, czy cieczka byla, jest czy bedzie, po prostu interesuje go kazda "dama";-) i tez wciaz z nim walcze na szkoleniu (i nie tylko). Calkiem na powaznie rozwazam wlasnie kastracje - ale moge zrozumiec, ze jest mi latwiej o tym pomyslec, jako, ze jestem kobieta;-). A caly ten post jest po to, by Cie pocieszyc, ze nie tylko Ty masz tego typu problemy :lol: pozdrawiam:-)
-
Kamila, ja chetnie, ale jeszcze nie teraz:-( musze ciut podszkolic tego mojego diabla, bo roznie bywa z jego reagowaniem na przywolanie i boje sie, ze nie bede go mogla odwolac, gdy np. spotka milosc swojego zycia badz tez jakiegos psiaka, z ktorym nie przypadna sobie do gustu :( na ogol jest przyjaznie nastawiony do wszystkich, ale nigdy nic nie wiadomo :roll: bede sledzila temat i mam nadzieje, ze szybko sie uporamy z naszymi problemami i wspolne spotkania beda mozliwe :lol:
-
Witam po malej przerwie:-) Nas tez deszcz zatrzymal w domu, lalo niemilosiernie:-(. Zanim dotarlibysmy na miejsce, to smycz juz bylaby mokra, na miejscu mokra trawa no i dodac do tego wyrywajacego sie do innych psiakow Atreya...moja wyobraznia jakos tego nie ogarniala:-(, moze jestem za malo ambitna...Ale staramy sie cwiczyc sami, przede wszystkim na zewnatrz czyli tam, gdzie jest wiecej powodow dla rozproszen dla psiura. Skupiamy sie tez na cwiczeniu koncentracji, opornie idzie, ale jednak idzie :) . Wiem, ze kazde zajecia ze szkoleniowcem to ogromna strata dla psa i dla mnie, ale tym razem strach mnie pokonal:-(. Poza tym na pierwszych zajeciach padlo zdanie o tym, ze pogoda moze tez przeszkodzic w tym, by szkolenie sie odbylo, wiec dodatkowo tak naprawde nie wiedzialam, czy beda czy tez nie. Mam nadzieje, ze uda nam sie dogonic tych, ktorzy rzetelnie byli na kazdym:-). Szczegolne pozdrowienia dla wszystkich wytrwalych :D
-
A czy bywa ktos stad na lotnisku Bemowo?? podobno jest tam ogrodzony teren, co mnie, jak na razie, bardziej by odpowiadalo ze wzgledu na to, ze moj psiur jeszcze nie bardzo reaguje na przywolanie (ale dzielnie sie szkolimy :) ), wiec bylby tam bezpieczny a ja spokojna:-)
-
Tynka, obys miala racje z tym "zegareczkiem", bo jak nie, to pewnie mnie beda znosic z murawy lotniska;-) a Atrey bedzie radosnie skakal wokol z mina niewiniatka :roll: i chyba blogoslawie (to nic osobistego, slowo!!!) fakt, ze was nie bedzie we srode, moze bedzie sie mogl bardziej skupic na cwiczeniach niz na amorach :wink: (choc w sumie mu sie nie dziwie, wybral znakomicie :D ) Mokka, chyba wlasnie ta mysl, ze kiedys beda to tylko wspomnienia, z ktorych mozna sie smiac, trzyma mnie jakos w pionie :D , bo jesli nie, to tylko w kaluzy sie utopic :cry: dzieki wszystkim za wsparcie, czuje sie podbudowana :D
-
bardzo prosze sobie nie narzekac, a jak wam bedzie zle, to zawsze mozecie sobie pomyslec, co mnie czeka :roll: Flaire mamy go od pol roku, ale pierwsze miesiace polegaly na oswajaniu go z nowa sytuacja, na nauce chodzenia na smyczy, poza tym przez ten okres byl to pies, ktory zachowywal sie jak kanapowiec (nie mylic z wylegiwaniem sie na kanapie :wink: ), w domu byl super spokojny ale na szczescie nie zastraszony, mysle, ze ktos bardzo skutecznie stlumil w nim radosc i dopiero teraz to sie odradza, dla nas tez jest to w pewien sposob nowa sytuacja, nagle sie okazuje, ze zamiast spokojnego pieska mamy w domu wcielonego :evil: ale tez baaaaaaardzo kochanego, rzecz jasna:-)) aha, chcialam zapytac, bo nie mam rozpiski szkolen - czy we srode spotkanie zaczyna sie o 17-stej??
-
Flaire nie staram sie go usprawiedliwiac, moze raczej nieudolnie probuje powiedziec, ze jednak przez ten czas, kiedy Atrey jest u nas, nie byl pozostawiony sam sobie i probowalysmy nad nim panowac i ze w miare sie udalo - jak widac, skutkowalo tylko na znanym mu terenie :( , naprawde bardzo ci dziekuje za zainteresowanie, kazda rada jest cenna i masz bardzo wiele racji w tym, co piszesz :), niestety przegapilam ten poczatkowy moment, ktory, jak mowisz, pewnie mial decydujace znaczenie; zreszta cala sprawa bedzie dla mnie nauczka na przyszlosc, jeszcze wiele przed nami, ale wierze, ze sie uda :lol: i jak slusznie zauwazylas, po to chodzimy wlasnie na szkolenie - zeby on byl bezpieczny a my spokojne, ze w podbramkowej sytuacji zareaguje prawidlowo na komende:-) i bardzo ciesze, ze jestem wsrod ludzi, ktorzy sa tak przyjaznie nastawieni i chetni do pomocy :) :) :)
-
Sylwia :D :D :D i dla Twoich bokserow :D :D :D
-
ok, sposob sie sprawdzil tylko nie bardzo go sobie wyobrazam na szkoleniu, kiedy pies ma wykonywac okreslone polecenia a ja dodatkowo mam miec jeszcze smakolyk z rece... mowiac, ze on czuje sie niepewnie, nie mialam na mysli tego, ze przestaje ciagnac, tylko ze bardziej poddaje sie poleceniu, ze ma nie ciagnac a to jednak roznica. Mozesz mi wierzyc, ze nasze spacery nie wygladaja w ten sposob, na ogol reaguje i przestaje ciagnac. Najwyrazniej nie tylko mnie sytuacja przerosla, jego rowniez. Byl to na tyle duzy stres dla niego, ze odsypial go przez dwa dni. Moze to, ze jest psem ze schroniska tez mialo swoje znaczenie.
-
Mokka, chyba trudno bylo nas nie zauwazyc :o , sytuacja mnie przerosla, bo on NIGDY tak sie nie zachowywal, nawet na poczatku, gdy okazalo sie, ze nie umie na smyczy chodzic...mysle, ze najbardziej brakuje mu wybiegania sie z innym psem, bo ja boje sie go spuscic, gdyz nie reaguje na przywolanie no a poza tym jeszcze wlasciciele psow widza w nim potwora, ktory tylko czatuje, by ich pupili zjesc na przystawke :( i kolko sie zamyka... Flaire, nie odrzucam pomocy, tylko wiem, ze jak ktos inny go trzyma, to jest bardziej karny, gdyz czuje sie wtedy mniej pewnie, ale rzecz jasna jestem otwarta na wszelkie rady i sugestie :) mam nadzieje, ze w miare szybko uporamy sie z problemem, bo psiak jest pojetny i moze w miare szybko zrozumie, co i jak i po co :D , wszystko okaze sie w praniu :wink: , juz pojutrze kolejna proba ogniowa przed nami, ciekawe, czym teraz zapiszemy sie w pamieci obecnych na szkoleniu... :o
-
katerinas, nie przejmuje sie, wlacza nas przypadek do folkoru szkolen;-)), bardzo chetnie bym was kiedys spotkala na tej lace, ale pewnie tak na czuja bedzie ciut trudno, skoro obie tam nie mieszkamy :cry: , no, ale coz, podobno i cuda po ludziach tudziez psach tez chodza :wink: twoje zdjecia niestety mi sie nie otwieraja:-((, tak zreszta dzieje sie z wiekszoscia zalaczanych do postow zdjec i sie zastanawiam, czy to wina czegos tam u mnie w kompie czy tez nie ustawilam jakiejs opcji na forum :o jaki pies??ano taki, jak na fotce widac - duze toto, czarne, w zachowaniu do nieposkromionego diabla podobne :evil:
-
aga , nieprzewidziane okolicznosci zatrzymaly nas w domu, ktore, nota bene, blogoslawilam pod niebiosa, bo nie wiem, jak udaloby mi sie wytrzymac to szkolenie z nadciagnietymi wszystkimi miesniami i nie tylko :( (dopiero przy takich okazjach czlek sie dowiaduje, ile w sobie tego ma :roll: ) co nie zmienia faktu, ze zaluje, iz mnie nie bylo, ale na srode juz sie szykuje - i fizycznie i psychicznie :lol: flaire , moze i opis dojazdu byl, tyle, ze dla zmotoryzowanych, ja osobiscie mialam klopoty zeby trafic, bo okoliczni mieszkancy najwyrazniej nie maja pojecia, co sie pod ich bokiem dzieje :o i widzialam tylko okragle oczy i niezbyt madre miny, jak pytalam o miejsce szkolen na lotnisku;-) a przy okazji - dzieki za gotowosc do zmierzenia sie z Atreyem, ale mysle, ze jednak to ja sama musze stawic czolo i jemu i problemom z nim zwiazanym, mam tylko nadzieje, ze trudne poczatki zapowiadaja blyskotliwy final :wink:
-
witam:-) jesli zajrzy tu ktos, kto byl dzis na szkoleniu zwiazkowym na Bemowie w grupie p.Malgosi, to chcialabym przeprosic za ewentualne spostponowanie czy psow, czy tez ich wlascicieli bedz przez mojego psa, badz tez przez jego wlascicielke (???) na drugim koncu smyczy...tak, tak, ta przeciagnieta przez niego po trawniku to wlasnie ja :oops: , teraz lecze skrecona noge, nadciagniete rece i bole kregoslupa :( i zbieram sily na jutro :roll:
-
Katerinas, nawet wiem, gdzie to jest, bo moi rodzice na Karabeli mieszkaja :lol: ale ja i tam musialabym czerwona taksowka dojezdzac;-), szukalam czegos blizej, ale jesli nie znajde, to przyjdzie mi tam sie wybrac...jestem wlasnie po pierwszym dniu szkolenia (he he) i problem braku kontaktow z innymi psami bardzo bolesnie dal o sobie znac (skrecona noga, przeciagniecie mnie po trawie na przelaj, miedzy psami i ich wlascicielami :o ; z pewnoscia juz wszyscy beda nas poznawac w grupie, po daniu takiego przedstawienia :oops: nawet litosciwie zostalismy zwolnieni przed koncem zajec;-) gdybys kiedys zobaczyla na tych lakach psa, ktory wyprowadza swoja pancie, to z pewnoscia bedziemy my :wink: na razie zbieram sily przed jutrzejszym dniem;-) pozdrawiam
-
dzieki za odpowiedz:-) i juz teraz sama nie wiem, czy ryzykowac jutro jazde, czy tez poczekac az sie z nimi skontaktuje w poniedzialek....qrcze :( , bo ja moglabym sie zdecydowac na szkolenie tylko wtedy, gdyby mozna bylo na raty, buuuuuu...
-
witam:-) ja z malym pytankiem - czy istnieje mozliwosc zaplaty za szkolenie w ratach czy tez od razu placi sie calosc?? 400 zl to niby nie jest duzo, ale jak sie nie ma pracy, to kazdy wiekszy wydatek jest istotny i zawsze latwiej po kawalku niz od razu calosc...a z drugiej strony widze, ze nie bardzo powinnam do kolejnego szkolenia czekac, bo wtedy pewnie to Atrey mnie przyprowadzilby na szkolenie, a nie ja jego :wink: ; a tak przy okazji, to czy Pani Daniłowicz ma juz full w swojej grupie?? pozdrawiam :D
-
klopot w tym, ze mojemu w zasadzie potrzebne byloby codziennie takie wybieganie, a na pola mokotowskie to jednak kawalek ode mnie jest, a do tego psiak niespecjalnie przepada za jazdami komunikacja miejska :( ; no nic, zaczne teraz szukac w kierunku lotniska na bemowie, moze tam cos... :-?
-
to ponownie ja;-) do oblukania tereniu wyslalam przedstawiciela (w osobie mojej corki :P ); nie jest specjalnie zachwycajacy, bo dlugi i waski a po obu stronach ulice, z czego jedna szczegolnie ruchliwa:-( no i nie jest ogrodzony :( , wprawdzie nie przeszla calego parku, ale bliskosc ulic go raczej dyskwalifikuje, przynajmniej w moich oczach i na obecnym etapie "wyszkolenia" mojego psiaka. Moze lepszy bylby park Moczydlo albo Sowinskiego?? (ten drugi jest nawet ogrodzony). To na razie tyle sprawozdania z ogladu najblizszej okolicy :lol: pozdrawiam:-)
-
blaira1, dzieki:-) zajrzalam i od razu sie zapisalam na chuste dla mojego:-) moze wlasnie dzieki nim bedzie nam latwiej sie wylapac w tlumie, no, moze raczej nasze pieski :wink: ja do lasku tez mam ok.15 minut spacerkiem, tylko wciaz nie wiem, jak jest duzy i czy jest ogrodzony, co byloby naprawde juz super:-), ale moze po prostu wybiore sie tam najpierw sama, co by oblukac teren:-)