Witam,
moja ciotka w ubiegłym tygodniu kupiła 6-tygodniową suczkę goldena jak twierdziła z hodowli. Po 2/3 dniach suczka przestała jeść, wymiotowała i sporo spała, była osowiała. Pojechali do weta i dostała zastrzyki a ponadto codziennie jeździ na kroplówkę. W tej chwili suczka ma podejrzenie tyfusa...wet twierdzi, ze mogła go "dostać" zaraz po porodzie. "Hodowca" twierdzi, ze u niego jest wszystko OK i to napewno u ciotki (po 2 dniach) pies zachorował.
Szukałam w necie tej "hodowli" i jakoś znaleźć nie mogę, wiem tylko, że mieści się w Halinowie przy ulicy Mazowieckiej 4. Czy ktoś z Was słyszał o tym, bo wygląda mi to na zwykłe handlowanie psami.
Dodam, że pies nie ma papierów, ale ponoć jest rodowodowy, kosztował 600zł i proszę na mnie nie krzyczeć, że to ignoranctwo i kupowanie kota w worku. Mi tez cała ta sprawa wcale sie nie podoba.