-
Posts
23 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Łódź
Contact Methods
-
WWW
http://
Maksio's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Wiecie co maci racje :D Pomyśle nad kastracją, bo wkurza mnie jego zachowanie na spacerze. To wywąchiwanie suczych siuśków doprowadza mnie do szału, a i jeszcze doszło wycie w domu, co prawda nie głośne ale takie zawodzące :lol: No a na spacerze to każdy pies jego. Musi go obwąchać, bo może akurat trafi się panienka :evil: Koszmar z bajek, jeszcze takiego psa wariata to ja nie miałam. Tylko sie zastanawiam jak on będzie wyglądał bez tych swoich dwóch kliejnotów :lol:
-
Ot i macie racje. Zobaczymy. Maks jest bardzo posłusznym psem i mądrym i mnie nigdy nie ucieknie, a synowi, małemu chłopcu zawsze. Zobaczymy, jak mnie zwieje to wtedy podejmie decyzje (oby nie było za późno), ale ... co wiadomo na pewno sobie nie pozwolę , żeby mi pies zwiał i też nie pozwolę, żeby stracił tożsamiość przez kastracje. A na pewno nic nie zdziałał bo suka była malutka także, dzieci nie było i nie będzie :D
-
Jejka ja zamawiam jednego takiego śliniaka, a co tam, jeden się chowa i to i drugi się uchowa :lol: Piękne morduchny :D
-
Myślałam nad kastracją. Ale doszłam do wniosku, że go będę szkolić, po kastracji boję się, że pies straci swoją duszę. On na razie jest jeszcze młody bo skończył dopiero rok i może to, że mu chormony szaleją, stracił głowę dla suki. Pewnie gdybym ja z nim wyszła na spacer to bym do tego nie dopuściła. Nic, zobaczymy. Jak dalej będzie taki wariat to pomyślę o sterylizacji, a w tej chwili to idziemy się szkolić . Pozdrawiam
-
Bardzo dziękuje wszystkim, za słowa otuchy. Maks leży teraz jak skóra z byka :D Nic nie je, tylko pije. Chyba musi odespać te ekscesy. A ja nadal nie wierzę, że tak szybko go odnalazłam. To po prostu był cud. Pozdrawiam Ala i zmordowany :wink: Maks
-
Witam wszystkich!!! Wczoraj o 22:30 Maks na spacerze uciekł mojemu synowi. Pobiegł za suką, i ślad po nim zaginął Szukałam go do 00:30 i dałam spokój. Obeszłam tylko tą cholerna ulice Łagiewnicką, na której po 22:00 robią sobie wyścigi samochodowe i 120 km/g nie schodzi z licznika, bo może gdzieś jego zwłoki leżą, na szczęscie nie leżały. Rano zaspałam. Pierwsze kroki to do drzwi, nie ma, przed blokiem nie ma No nic czas jechac do roboty. Dzwonię do schroniska. Kobitka (jak się okazało inspektor TOZ), spytała z jakiej ulicy uciekł. Powiedziałam, że z tej i tej na co ona mi, że pięć minut temu jechała i widziała takiego młodego ładnego boksia z szeroką obrożą na ulicy Brzezinśkij przed torami (w lini prostej jakieś 7 km). To ja za telefon i dzwonię do męża. Chłop pojechał, szuka, szuka nie ma. Mówi wiesz wysiąde z auta i przejde się torami. Za pół godziny dzwoni.... Maks leży w domu i śpi. Złapał go przy torach kawał drogi od miejsca gdzie widziała go ta pani inpsektor. Słuchajcie to cud. Ta inspektor przyjechała do Łodzi dzisiaj, i ja że akurat zadzwoniłam do tego schroniska i trafiłam na nią, a później, że mąż go znalazł, nie to cud. Po prostu zacznę wierzyć w cuda. A już teraz na pewno mamy nauczkę, na spacerze to linka i bieganko, żadnego spuszczania. Ot co się najadłam strachu i nerw starciłam. Boże dziękuje tej kobitce i mężowi, to naprawde niewiarygodne. Pozdrawiam Ala i szczęśliwie odnaleziony Maks
-
Świetlik jest super. Ja w ubiegłe wakacje miałam problem z oczami i mój mąż też. To znaczy najpierw coś zaatakowało oczy męża a późnie mnie przed samym wyjazdem na wakacje. Bolało jak diabli i łzawiło i dwa razy okłady ze świetlika i przeszło jak ręką odjął :D
-
Heh... bo Pańcia wie jak dogodzić swojej morduli :D
-
Ja tez nie słyszałam o chorobie psa z powodu tego, że ma ogon :o . Mój Maks mma obcięty ogonek i bardzo tego załuję, bo po pierwsze bardzo długo mu sie goił, po drugie nie ma na czubku sierści i już chyba nigdy nie będzie miał, a po trzecie to do tej pory cały czas czasem nim gdzieś zawadzi i zaczyna paprac się od nowa. Jest na prawde biedny. Jak by miał ogonek to przynajmniej radość jego przy powitaniu mnie byłaby jeszcze bardziej wyrazista a tak to jak otwieram drzwi to wita mnie jego wielka morda wraz z... zadkiem... bo ogonek, jego balaścik, nie działa, i wtedy morda łączy sie razem z zadkiem i kiedys cholercia się pomylę i pocałuję go zamiast w morde to ..... ło matko lepiej nie myśleć :lol: :D :D :D :lol: :lol: :lol:
-
No to super Martunia. Wybiegał sie i teraz bedzie spał jak niemowle :wink:
-
Ja też Was witam serdecznie. Mojemu Maksowi dużo lepiej więc dzisiaj na spacerku szalał. A że mokro jak jak diabli i błotnisto to wróćiliśmy ubrudzeni nie tylko w tym błocie, ale również ..... no zgadnijcie w czym??? Czego najwięcej na miejskich trawnikach po roztopach???? :lol: :lol: :lol: Kupek kochani KUPEK. Ponieważ Maks właśnie na nie absolutnie nie zważał a biegał po trawnikach, w pewnym momencie przypomniało mu się, ze jeszcze dzisiaj nie skakał na swoją pańcie....i....... no i reszte dopiszcie sobie sami.... :lol: :lol: Musiałam iść do pralni na góre się prać bo mąż nie chciał mnie wpuścić do domu. No ale nie sama, Maks tez prał łapy i podwozie :P :lol: :D
-
Szczerze wam powiem, że czasem obawiam się o Maksa podczas zabaw, szaleje jak głupi, biega, skacze i nie zważa na przedmioty które leżą na ziemi. Jeszcze jest bardzo szalony. Acha nie powiedziałam Wam, że Maks 15 marca czyli jutro skończy rok :P i ma sio bździo w główce. A co do biegania za rowerem to o ile się nie myle to własnie do 18 mięsięcy nie mozna pozwolić psu biegać za rowerem, pomijam tutaj jakąś przejaszczke w koło bloku lub jak ktoś mieszka w domku to ot tak dla zabawy w koło ogródka, dłuższe wyprawy rowerowe są wykluczone. Nawet dla dorosłego psa częste i regularne bieganie za rowerem (oczywiście nie mówie tu o bieganiu na kilkadziesiąt kilometrów, bo takiego dystansu bez postojów pies nie wytrzyma, po prostu padnie, zabiega sie na śmierć) może byc szkodliwe, doprowadza do trwałych zmian w stawach i pies na stare lata ma problemy z chodzeniem. Ale nie bieganie w ogóle też jest szkodliwe, tak samo jak zbyt częste. Najlepiej według mnie, bo pewnie każdy ma inną opinię na ten temat, pies powinien wybiegac sie sam, a rower może być dodatkiem do zabawy. Osobiście nie jestem zwolennikiem biegania psa za rowerem. Wolę ubrac dres i pobiegać z Maksem. Tempo mamy wtedy jednakowe, męczymy się pewnie inaczej bo ja dużo starsza od niego, odpoczywamy, Maks zadowolony, a ja zaczynam po mału łapać linię. :D
-
Leszku mam nadzieje, że Twojemu Demonkowi już lepiej. Napisz koniecznie co słychać. Ja trzymam kciuki za niego. Myśle, że się trochę przeforsował i teraz musi dłużej odpocząć :)
-
Psa jak najbardziej można przemęczyć i zabiegac na smierć. Młody pies czasem nie ma umiaru w zabawie i wtedy po prostu jest zmęczony. Ja pomietam psa moich rodziców, który potrafił przez cały dzień bawić się kamieniem to znaczy turlał go nosem, rwał przy tym trawę i kopała dziury bez chwili przerwy. Czasem miął zdarty nos az do krwi, a później wieczorem padał jak kawka, nic go nie ruszało nawet surowe mięso, które uwielbiał. Na drugi dzień też jeszcze nie dochodził do siebie, ale później gdy odpoczął, zabawa zaczynała się od nowa :lol:
-
No zdjęcia przepiękne. Te z ząbkami na wierzchu szczególnie :D