Słuchajcie, fakt, że nie opisałam bardzo szczegółowo działań weterynarza, rodzajów podawanych zastrzyków i antybiotyków wynika z faktu, iż bezpośrednio nie ma mnie przy psiaku i bazuję na tym, co telefonicznie usłyszę od mamy. Więc proszę o wyrozumiałość.
Badania krwi nie wykonano.
Zapomniałam dodać, że piesek miał robione USG, które nie pokazało nic niepokojącego.
Problemów ze stawami, tylnymi kończynami nie było, pojawiły się 2-3 lata temu, ale po serii leczenia kondycyjnie wrócił do siebie i był jak młody bóg.
Była/jest dieta, lekkostrawne jedzenie, gotowane warzywa, ryż, wątróbka drobiowa, olej parafinowy podawany z jajkiem, czopki, rodzice tego pilnują, na pewno nie dostaje niczego, co mogłoby mu teraz utrudnić powrót do zdrowia.
Temperaturę miał podwyższoną w ubiegłym tygodniu, w tym nie mierzono.
Nie ma mdłości, ani nie wymotuje, mnóstwo pije wody, bardzo dużo!! Czasami ma mega apetyt, a czasami nic nie je.
Od kilku lat karmiony był gotową karmą, są do kupienia takie pakowane w kształcie grubaśnej kiełbasy ;) no i ta karma mieszana była z kaszą i jajkiem. 2-3 razy w tygodniu dostawał trochę suchej karmy, czasami małe kostki do pochrupania.
Wszystko zaczęło się od wyjazdu rodziców na 2 dni, został wtedy sam i dostał mnóstwo jedzenia + trochę małych kostek. Zeżarł zapewne wariat wszystko na raz.
Z racji, iż wszystkie objawy, które miał mogą również wskazywać na biegunkę, pewnie teraz już przewlekłą, dostał wczoraj tabletki, 2 x dobę po jednej. Dziś minął drugi dzień, jeszcze jutro i w sobotę kolejna wizyta. Mama wspomniała, iż dzisiejszego poranka piesek wypróżnił z siebie dwa małe 'bobki', które miały dużo sierści. Po południu ponownie próbował, ale tylko ciesz z krwią. Mam nadzieję, że owe bobki to jakiś postęp?
Weterynarz rzecz jasna wspominał o przypadkach psów, które miały nagromadzoną sierść w środku, bo przecież się liżą, myją itd. a to owczarek długowłosy.
Ach, miliony hipotez, środki działania trochę ograniczone, to mniejsza miejscowość, nie ma tam specjalistycznych przychodni i klinik, a powiatowy inspektorat weterynarii, który w porównaniu do dużych miast ma mniejsze pole manewru, inny sprzęt. Niemniej wśród 3 wetów, którzy się teraz przypadkiem mojego Kazana zajmują jest jeden, który leczy go od szczeniaka, i trzykrotnie bardzo mu już pomógł.
To przykre, ale myślę też, że z racji, iż pies ma już prawie 12 lat, rodzice chcą inwestować w jego leczenie do jakichś tam granic rozsądku...