Mój pierwszy pies to właśnie bokser - tylko już nie bardzo go pamiętam byłam wtedy malutka. Moi rodzice znaleźli go gdzieś w mieście. Był chudy, biedny i miał na grzbiecie napisane ch... farbą olejną. Więc moi rodzice go przygarneli. I tak to się zaczeło. Później piesek zaginął no i ...
ja jako dziecko miałam koszmary, moczyłam się w nocy (he,he) i wyrok lekarza zapadł - musi być pies, oczywiście żółty bokser. Moi rodzice jeździli, pytali a bokserób brak. No i wreszcie znaleźli żółtą bokserkę. Była z rodowodem, zapłacili kupę kasy (25 tys jeszcze stare - to były 4 pensje mojej mamy). Berta była na ocenę dobrą ale jeździliśmy na wystawy. Później urodziła szczeniaki. Zostawiliśmy sobię 2 sukę Sabę. Była już na ocenę b.bobrą no i cała rodzina zaraziła się jeżdżeniem na wystawy. No i wreszcie po Sabie zostawiliśmy sobie Luśkę, która miała wybitne osiągnięcia (zajęła 4 miejsce na atiboxe w 1999 r). Suczka już niestety nie żyje a my nie zdecydowaliśmy się już na boksera. Hmm odbiegłam od tematu, ale chciałam napisać że bokser jest doskonały jako pierwszy, drugi, trzeci i dziesiąty pies. Kto raz miał boksera ten napewno zakocha się na amen.