No i znowu jak to zwykle bywa hodowca dowiaduje się o wszystkim ostatni. Pan Kazik raczył zadzwonić do nas dopiero 8 lutego. Hodowlę prowadzimy od 23 lat i nieprawdą jest posądzanie nas o jakieś „chore klimaty”. Nasze suki nawzajem wychowują sobie szczenięta czy to w grę wchodziła rottweilerka i bullterierka, czy też obecnie bullterierka i amstaffy – wszystkie wylizują szczeniakii nie mam mowy o żadnej agresji. Każdy nabywca widzi wszystkie nasze pieski, także te dorosłe. Szczenięta są z człowiekiem od chwili narodzin, a wręcz istnieje coś w rodzaju dogoterapii. Przychodzą do nas dzieci na zabawy z pieskiem.
Jedynym naszym błędem jest to że nie jesteśmy w stanie ocenić w trakcie jednorazowej rozmowy czy dana osoba może mieć psa, a już w szczególności bullteriera.
Z właścicielem drugiego naszego bulika, na którego się Pan Kazik powołuje, mieliśmy tylko taki kontakt, gdy w grudniu prosił nas o duplikat mertyczki nie wspominając o żadnych innych kłopotach z psem. Bull od nas był kolejnym psem tego właściciela , jeśli został uśpiony to nie był pierwszym uśpionym. Co do bullka Pana Kazika to tylko z wczorajszej rozmowy telefonicznej dowiedzieliśmy się o wcześniejszych kilkukrotnych pogryzieniach z jamnikami. Czy pozostawianie dorastającego psa na swobodnym wybiegu z innymi dorosłymi psami (przez wiele godzin) to już cała praca włożona w wychowanie psa? Zastanawiający jest fakt, że wspomniana agresja występuje w mieszkaniu, a poza nim pies jest wesoły i cieszy się do napotkanych ludzi. Gdyby Pan Kazik od pierwszych chwil postępował według naszych rad w ogóle nie byłoby całej sprawy.
Pozdrawiam henio11@poczta.onet.pl