Opowiem wam historię z życia wziętą.
Wychodzę ostatnio z moją suką na spacer, po około 100m Nika się zapiera i ani krok dalej. Namawiam ją do dalszego marszu i nic.
Ona smycz w zęby i ciągnie mnie w przeciwnym kierunku ( czasami robi tak gdy pada deszcz), prowadzi wprost do domu.
Nadmienię, że był wieczór, temperatura około 5 stopni.
Wróciłyśmy do domu, ubrałyśmy ciepły sweterek i już bez problemu pomaszerowałyśmy na spacer.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że ubranka to wymysł ludzi ;)