-
Posts
34 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Arni
-
Czytając forum w temacie "wetów", przestałem się czemukolwiek dziwić. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Cały czas sie nad tym zastanawiam. Mam nadzieję, że mu to jakos przejdzie. Jak na tą chwilę, cały czas poprawa. :)
-
Mój kolega też ma problem z niejadkiem. Radzi sobie w ten sposób, że miesza suche z odrobiną pasztetu, smalcu, czy dobrze posiekaną wędliną. Zawsze co innego.
-
Pies, to zawsze jest pies. Zwierze stadne, które potrzebuje przewodnika. Osobnika "Alfa". Czasem jest tak, że trafimy na psa który urodził się wodzem. I czasem jest tak, że do końca psiego życia trzeba pokazywać mu kto jest tutaj szefem. I nie jest tutaj istotna rasa. Czasem łagodny Labek, czy misiowaty Golden odpali wrotki na małego Mopsika, czy pana od roznoszenia mleka. Dlaczego? Bo dziwnie pachniał, bo przeszedł obok upatrzonego patyka, bo głośniej tupie, bo miał zły humor, bo to fajna beka, bo tak... Przewodnik powinien zawsze mieć kontrolę nad psem. Jeśli Labek rzucił sie na Mopsiątko, to wina przewodnika. Bo nie przewidział, nie zapobiegł... I to jego trzeba było kopnąć w d... [quote]Czasem jest tak, że stoimy z mężem przy wejściu do salonu, mamy kawę w kubkach i patrzymy, gdzie by tu przysiąść, bo wszystko zajęte. Ale jak ruszymy w stronę jakiejś kanapy- to psy znikają. [/quote] I to są prawdziwe "Alfy" :)
-
Badania krwi przechodził. (jak bez tego by ustalili braki tego hormonu?) Kwestia tego czy to wyleczalne, albo zaleczalne. Swoją drogą piesio stał sie nieco żywszy. I to jest dość namacalne w postaci ruiny jaką pozostawia, po chwili spuszczenia go z oczu. Co z resztą jest mu wybaczane, z racji tego że to jeszcze 10 miesięczny dzieciak. :-? [quote]Moja suka choruje na tarczyce od kilku lat i dostaje 400mcg Eythyroxu dziennie, czyli 4 tabletki 100mcg, w 2 dawkach po 200 albo wszystkie tabletki na raz na czczo (hormony są wtedy lepiej przyswajane). [/quote] Ja wrzucam piguły po prostu do michy z suchą karmą. Młody szamie z takim smakiem, że nie zauwazyłby cegły, a co dopiero 3 małe tableteczki. :)
-
Na stołowanie się na trawnikach też jest metoda. Prosty patencik. Mianowicie, buła z chili. A dokładniej robisz tak: Bierzesz chlebek smarujesz chili, i robisz kanapkę. (zachowaj marginesy) Bierzesz plasterki serka, smarujesz chili, i robisz kanapkę. (marginesy) Potem podkładasz to na trawniku, idziesz po psa, i puszczasz odkurzacz na "popas". Po paru powtórkach warto chili zmienić na wodny roztwór pieprzu, bo cwany gad połapie sie, że co pachnie chili jest "fe", a co nie to "cacy". A... Marginesy trzeba zachować by przy polizaniu nie poczuł ostrego. Ma to zacząć normalnie jeść. Całość musisz połączyć z głośnym okrzykiem typu "zostaw". Ale wtedy gdy juz wgryzie się w "zaminowany" posiłek. Po pewnym czasie samo "zostaw" wystarczy. I jeśli to długi spacer miej ze sobą wodę. Na pewno się przyda 8) Gryzienie przejdzie samo. Szeniaki tak już mają, ża się gryzą. Nie myślą wcale, że jest to coś złego. Psy mają futro, i jeśli gryzą się dla zabawy, i nawet mocno, to nic sobie z tego nie robią. Jeśli zaczyna cie szamać, wystarczy głośny pisk. Coś typu "ajjj". Ale piszcząco i głośno. Następnie odchodzisz od psa, odtrącasz go, pokazujesz że nie chcesz sie tak bawić. Tak reaguje pies za mocno potarmoszony w zabawie. I jeszcze jedno, klapsy nie są żadną metodą. Wyrabia to u psa odruch kulenia sią przed ręką, a to może być potem problem. Lepiej jeśli juz musisz, skarć go wytarganiem za ucho, lub kark. Jak suka swoje młode. I staraj się nie używać krzyku. Głośno,i stanowczo. Ale bez krzyku. Uffff.... Ale się rozpisałem. :D
-
[quote]Ja mam labradora i jakos nie jest agresywny!!!!![/quote] A ja mam czerwone auto, czemu mój sąsiad ma czarne, a nie czerwone jak ja? :) [quote]A tak to niech nosi kaganiec!![/quote] Pewnie, niech cały dzień nosi kaganiec. Można zaszyć mu mordkę, niech nie kłapie. A jaszcze lepiej wstawić gumowe kły. [quote]Może nie wyprowadzacie go za czesto na dwur!!I stad jest agresywny!!!!!!!!![/quote] A może jest za dużo na "dworze", i jak wraca to staje się agresywny. :-? Ubawiłem się......
-
Niedoczynność tarczycy. Czy ktoś wie czy daje sie to wyleczyć, czy mój pies będzie brał piguły do konca? Na razie mam przyjść na kontrole za 3 miechy. A do tego czasu dawać mu Euthyrox N 150, w dawce 3 piguły 2 razy dziennie. Po przeczytaniu postów na ten temat, widzę że ludziska podawali swoim psiakom po pół tabletki, a tu 6 dziennie... Może zawartość leku inna w pigułach. :(
-
Wydaje mi sie, że do twojej metody odpowiednia bedzie metrowa smycz. Ale ja troszke bym zmodyfikował twoja metode. Mianowicie kiedy pies ciągnie, Ty sie zatrzymujesz. On zostaje z napieta smyczą. Ty sie cofasz dwa kroki, on wraca do Ciebie - nagroda. Dla temu smycza metrowa, co by łatwie było siegnac do psa z zabawką, smakołykiem, czy hasłem "dobry pies".
-
Widzisz, to jest troszke inaczej. Jeśli dajesz mu nagrode za dobrze wykonana czynność, to potem sama czynność staje się tak przyjemna dla psa, że nie musisz go nagradzać. On musi wiedzieć, " kiedy zrobię to dobrze dostane nagrode". Potem wystarczy samo "dobry pies", i juz psiak sie cieszy całą mordą. Całe szkolenie to metoda marchewki, ale bez kija :)
-
Faktycznie, przeoczyłem "klikaczy" :) Tyle metod, ilu treserów. Wystarczy dobrac taką jaka nam odpowiada, no i naszemu psiakowi.
-
Smycz. Jest to jakies ograniczenie psiej wolności. Młody pies, ciekawy świata chce sobie pobiegać, poniuchac, a tu cos go gniecie w kark, i ciągnie do panci. Koszmar. Pies zaczyna sobie źle kojarzyć, cofa sie, chce wyjąć głowe z tego czegoś. Na poczatku trzeba go przyzwyczaic, sprawic by te kajdany sprawiały mu radość. Najprościej, ubrać mu to w domu, i zrobic mu mega zabawę. I tak pare razy dziennie. Potem piesio sam zrozumie, że smycz oznacza spacer. Ale nawet kiedy zaczniesz spuszczać piesia, i nauczysz go wracać na przywołanie, każde zapiecie powinno kończyc sie chwaleniem, moze czasem zabawą. Siad. Jedna ręką napinasz lekko smycz do góry, drugą zaś naciskasz psi zad, do momentu kiedy usiadzie (na poczatku idzie opornie :). W trakcie tej czynności wydajesz komende "SIAD". Głosno i wyraznie. Gdy juz siedzi chalimy psa. I tak do skutku. Podaj łape. Łapiesz jego łapke, unosisz nieco, wydajesz komende. Potem wystarczy puknąc go w łapke, a poda ja sam, oczywiscie komenda. A potem wystarczy sama komenda. Nie zapominamy o chwaleniu. Proste prawda? Musisz tylko pamietać, że kazda nauka nowej sztuczki musi być mega imprezą dla twojego psiaka. Za kazde poprawne wykonanie, nagroda: zabawa, głaskanie, nagroda głosowa, zdjecie na tle sztandaru :) I co wazne jak ktoś tu napisał, młody pies szybko sie nudzi. Nie zmuszaj go do tego czego nie chce robic. Za dwie minuty możesz zaczynac znowu. Tych prostych rzeczy mozesz spokojnie uczyc go sama. Dobrze by było wstapic jednak na pare lekcji, do jakiegoś fachmana. No i wymęczyc jakies opasłe tomisko, traktujace o szkoleniu psiaków. Chyba nie zapomniałem o niczym.... Zycząc sukcesów, pozdrawiam :)
-
No i własnie tak to jest na tym forum, zreszta na innych podobnie. Zadasz pytanie, jak nauczyć psa robic hau-hau, to ci napisza gdzie szkolic, a gdzie nie. :lol:
-
I znow trafiłeś bez pudła, jestem fanem watrobek rybnych. Szkoda ze sa dosc drogie. Myślę że zastosowanie ich zamiast drobiowych było by dość ciekawe. Czasami i przewodnik jest głodny... 8)
-
No i nareszcie dzięki uprzejmosci Argo. Mamy przepis na smakołyka :) Połowe chyba sam zjem.... 8)
-
Ja niestety znam tylko ten jeden przypadek, za to pozytywny. Flaire ma racje zawsze trzeba probowac. Chociaz czasem jest tak, ze strzał z samochodowego gaźnika na ulicy moze zniweczyc nasza pracę... Jeszcze raz powodzenia. :)
-
Znajomy miał ten sam problem ze swoim owczarem. Pies oberwał kiedyś korkiem od szampana, i pojawił sie strach przed wystrzałem. Odwrazliwianie to długa droga, ale poskutkowało. Zaczynał od zabawy z psem w sąsiedztwie placu na którym pozorant pracował z batem. Odległośc była stopniowo zmniejszana. Potem doszły strzały ze straszaka kilkanascie metrów od psa. No i sie udało. Tyle że pozostał odruch. Pies zamiera na ułamek sekundy po usłyszeniu pierwszego wystrzału. Ale to jużnie przeszkadza. No i Sylwestera spedza juz w pokoju, a nie w łazience. Może zapytaj innego tresera. To naprawde da sie zrobic. Powodzenia.
-
Taaa. To ja wiem.... Tylko gdzie ten Topic.... hmmmm...
-
W sumie moze i glupie pytanie, ale przeciez goldki to straszne zarloki a ja nie chce jej od razy na wstepie utuczyc. Jesli to nie o zarciu, to ja juz mam pomerdane :) W sumie mozna utuczuc Laba piłeczkami, odpowiedni, celny rzut w otwarta paszcze, powinien rozwiazac sprawe. Ludzkie żarełko to takie z naszej michy, z przyprawami. Tak to rozumiem. To że gotujesz swojemu psiakowi, jest ok. Zamiast rozwodzić sie nad bilansami energetycznymi, po podaniu 3 ciach na treningu, mozesz podać swój przepis na te ciacha wątróbkowe. Gdzies na forum widziałem twój przepis, i nie moge znaleźć. Teraz powiesz że to nie był przepis na ciacha, tylko na paszteciki, na przykład...
-
Pewnego dnia, mój Solo poczuł sie gorzej. Chorował juz długo, był stary i ślepy. Dokuczała mu cukrzyca, i niedowład tylnych kończyn. Musiałem w końcu zdecydowac, męczyć go dalej, czy.... Podszedłem do niego, zabrzęczałem smyczą, żeby wiedział że wychodzimy. Wziełem go w koc, i zniosłem na podwórko. Poszlismy na długi spacer. Bardzo długi. Powolutku, żeby "dziadek" dogonił szliśmy sobie w strone gabinetu. Raz po raz, Solo zataczał sie, pokładał na trawie, i nie potrafił wstać. Nie ponaglałem go. Kiedy się podnosił podchodził, trącał nosem w nogawke, i ruszał dalej. Wiedział gdzie idziemy... Kiedy dotarliśmy, młody lekarz zbadał Sola, i zapytał: - czemu tak długo pan zwlekał? - Przeciez pan wie, czemu..... Pies dostał pierwszy zastrzyk, uspokajajacy. Leżał sobie na stole, i lizał mi ręke. Po chwili dostał drugi, i zasnol. W miedzy czasie lekarz wyszedł, dał nam czas... Potem gdy tak stałem, usłyszałem jego głos: - Chce pan zostawić pieska? - Nie... Poprosze tylko o kartonik. Zapłaciłem lekarzowi marne 35 srebrników. Zabrałem ciepły jeszcze kartonik, i wyszedłem na zewnątrz. Dobrze że zaczeło padać. Pomyslałem sobie" - I co teraz przyjacielu?" Poszedłem na parking, wsiadłem do auta, i pojechałem do lasu, daleko za miasto. Tam znałem piekna polane, nad jeziorkiem, z młodnikiem. To bardzo ładne miejsce, powinno mu sie podobać. Ułożyłem stos z kamieni, po młodą brzozą. Lezy tam sobie, na swoim kocyku, ze swoimi zabawkami, i tabliczka z imieniem i numerem. Myślę, że to o wiele lepsze od przetwórni, czy psiego cmetarza który kiedyś komus może sie znudzić.
-
http://kliker.pieski.eu.org/Teoria/nagrody.html A to znalazłem na naszym forum. Ciekawy link do przepisów na psie łakocie. Choć z kangurzym mięchem możesz mieć problem :)
-
Ehhhh. Tak se czytam i widzę, że nic mi sie nie pomerdało. Metka napisała: W sumie moze i glupie pytanie, Głupich pytań nie ma... Mogą być tylko głupie odpowiedzi, zgodzisz sie Argo? :) Metka pytała jakim żarciem przekupic psiaka, nie pytała o zabawę, nie pytała tez o relacje przewodnik-pies. A jeśli ma to być smakołyk, czyli jak sama nazwa wskazuje cos do szamania, za czym piesek szaleje, prawda Argo? Sucha karma noszona w kieszeni (boby? :). Nie chodzi tu o całą michę suchej karmy, jeno kilka ziaren, do czego wiadro wody jest zbedne. Zwłaszcza jesli za wykonane polecenie psiak otrzyma 1, słownie JEDNO ziarno. Sucha karma jest o tyle dobra, że ogranicza nam wydatki, i można ją stosowac z powodzeniem na przemian z psimi ciachami, lub jako zamiennik. Prawda? :) Słodycze. Brawo, lekcja odrobiona, czekolady nie dajemy. Z innymi łakociami typu biszkopty tez trzeba uwazac. Sprawa jest idywidualna. Jesli pies ma duzo ruchu, no problem. Jesli zaś wiekszosc dnia spedza na kanapie, wkrótce zmieni sie w owłosiona kulę, a tego nie chcemy. Prawda? Ludzkie jedzonko, jest be-be. Tak Argo masz racje. Nie posiada tego wszystkiego co nasz pies potrzebuje do zycia. I nie jest łatwo odzwyczaić psa od szamania znaleźnego. I na pewno nie ułatwimy sobie sprawy, nagradzając go kiełbachami. Nie muszę czytać wszystkich postów które opisują ten problem. Wiem jaki to problem zwłaszcza przy szkoleniu niektórych psów pracujących. Szczenię jako stworzonko ciekawe swiata, i tak zawsze znajdzie na trawniku cos co jego zdaniem pachnie "obiecujaco". I co wazne, a potwierdzone przez Argo, pies nie moze sam znajdowac sobie nagrody. Co za tym idzie, kiełbachy, bułeczki, chlebunie, i wszystko to co mozna spotkac na trawniku (zwłaszcza na osiedlach) odpada. Zgodzisz się Argo? Nie przeczytałeś mojego postu zbyt uwaznie, czy ot tak chciałes sobie pogadać? :) W sumie temat poruszony przez Metke to smakołyk. Nic o zabawie, zabawkach, o zadowolonym głosie Alfy. Choć jest to wazne, ale nie w tym temacie. Prawda Argo? Pozdrawiam.
-
Witaj. Gratulacje. Istnieją tylko głupie odpowiedzi, to tak na marginesie. Czym przekupić psiaka. To proste. Tym za czym szaleje. Jest w sklepach mnogo smakołyków. Wystarczy wybadać tylko, który to TEN... Sprawdza sie też sucha karma noszona w kieszeni. Nie polecam ludzkiego jedzonka, słodyczy, itp. Słodycze są mało zdrowe, ludzkie jedzonko może być mało zdrowe. No i łatwiej nauczyć psa by nie szamał wszystkiego co znajdzie, lub dostanie od kogoś. W przeciwnym razie znaleziona parowka bedzie traktowana jak nagroda, taka od losu :) Pozdrawiam.
-
Witajcie. Dobry... Czy tobie naprawde zalezy na tym by twój Labek szczekał? Psy jak ludzie, jedni sa wygadani, inni wola pomilczeć. Twój typ tak ma, że woli sobie pomilczeć. Jak chcesz coś "akustycznego", to proponuje latlerka mojej mamy, tak na tydzien :D Szybciuchno zatesknisz za ciszą......... :lol:
-
Witajcie. Zachraniarka nie wspomniała o Policji, a dokładniej mówiąc policji wodnej z gdanska. Mają oni nowofunlanda szkolonego do ratownictwa wodnego, i dodatkowo pies potrafi wskazać zwłoki znajdujące sie pod wodą. Swoją droga szkolenie psa do ratownictwa wodnego jest niesamowitą zabawą. Oczywiście dla psa i pozoranta, przewodnik przewaznie cały mokry obserwuje zazdrośnie zabawe z łodzi albo brzegu :lol: Jak tam Zachraniarka? Popływamy w tym sezonie z Hugiem? 8)