Dzisiaj po popoludniowym (duzo "po" mi wyszlo :-)) spacerze, ktory skonczyl sie moim spotkaniem z Dzidzia dopiero pod drzwiami garazu, czytalem ten temat. Na wieczorny spacer wybralem sie z jej ulubionymi ciasteczkami w kieszeni. I szok. Jedno ciastko sprawilo, ze Dzidzia pilnowala mnie na kazdym kroku, co jakis czas wracajac pod moje nogi bez wolania. Oczywiscie na kazde zawolanie tez stawiala sie bardzo szybko. Rewelacja. :-)