Kochana Ino,od samego początku jestem z wami i śledze Twoje losy i Misia.Nie pisałam ,bo miałam problemy natury technicznej,ale jakoś się uporałam,nie ważne.Mam nadzieje że mnie pamietasz,dokładnie trzy miesiace i dwadzieścia dni temu podjełam decyzje o odejści Maxa,chorował jak Misiu na mocznice.Wiem co przeżywasz i jak ci jest ciężko,tak bardzo chciała bym cię pocieszyć ale niepotrafie,żadne słowa nie ukoja bólu.Jestem z tobą całum sercem,do mnie zęsto wracają wspomnienia,o moim kochanym piesku i jest mi tak źle,ale pocieszam się że jest gdzieś gdzie nic go juz nie boli.to straszne że my osoby które najbardziej kochamy nasze zwierzaki musimy podejmować ta ostateczna decyzje.Trzyma się bo musisz być sina dla twojego małego by wiedział że byłaś z nim do ostatniej chwili.Mam prośbe uściskaj Misia ode mnie ,bo jest ,mi bliski ,choc nigdy go nie widzałam .