No właśnie o to mi chodzi;o luzne chodzenie na smyczy na spacerku a nie o chodzenie przy nodze.
Chce żeby psiak się wygonił , poszalał,ale żeby przy tym nie ciągnął(smycz mam automata 8 m)
Wyczytałem gdzieś ,że to ma być dla psa jak prawo fizyki ;ciągnie=stop nie ciągnie= idzie naprzód. I nagroda w tym przypadku dla psa się nie należy bo prawa fizyki są i już.
Ćwicze z psem tak jak to opisałem wcześniej i przynosi to taki efekt ,że jak ide sam i nie ma nic ciekawego w polu widzenia psa to idzie spokojnie(a wcześniej tak nie było).Gorzej jak mam towarzystwo to pies jeszcze wyrywa i nie ma uproś.
Sumując powiem jeszcze raz ,że chce nauczyć psa luzno chodzić na długiej smyczy, a nie przy nodze.