To może faktycznie sie nad nim znecasz? Oczywiscie wydziwek tego slowa jest kierowny w sposob twojego przedstawiania sytuacji, wiec prosze, nie odbieraj tego jako katowanie psa.
Sila i krzykiem w swiecie psiakow niczego sie nie osiagnie, a wprost przeciwnie, takie traktowanie psa, gdzie za wszelka cene chcesz mu pokazac swoja wyzszosc w postaci sily, moze przyniesc zgubny efekt np. pod postacja agresywnego huska :/
Sama piszesz, ze jak nie ma rodzicow, to on warczy. Przypuszczam, ze bezpieczniej sie czuje jak wszyscy sa w domu, bo go obronia przed twoim pokazywaniem mu kto tu rzadzi. A ja glowe dam, ze on sie ciebie boi, a nie ma respektu jako do "szefa stada".
Pewnie bedziesz sie burzyc nad tym co napisalam, ale tak to wlasnie jest. Dominacje u psiakow osiaga sie calkiem inaczej niz u ludzi. Ba, dla psiaka powinno sie byc inteligentnym i zrozumiec jego zachowanie, jesli faktycznie chcesz miec nad nim przewage, to on wyczuje, ze jestes madrym liderem. Bo sila miesni niewiele znaczy :D W swiecie ludzi - tak -> patrz napakowani wyrostkowie w dresach :>
Ja ze swoja Dalia nie mam zadnych problemow, a to przez to, ze w pore zrozumialam, ze husky to nie np. owczarek niemiecki. I bicie, krzyki, silowanie sie nic tu nie da. Jedynie cierpliwosc i pokazywanie swemu psu jaki on to sliczny kiedy posunie sie spod drzwi :)