Toyoto, bardzo mi przykro z powodu Miodka :(
Przypomniała mi się sytuacja sprzed prawie 10 lat, kiedy moja ciotka wzięła (dla mnie) przestraszonego, zaniedbanego, 3,5 rocznego yorka z pseudohodowli pod Poznaniem i w upalny, sierpniowy dzień i próbowała przetransportować go do mojego domu (100km dalej). Przywiązała smycz do kratki z tyłu samochodu i posadziła psa na siedzeniu. Miał lekko uchylone okno. Kiedy zatrzymała się na światłach, zobaczyła w bocznym lusterku, jak pies dynda sobie na smyczy na zewnątrz samochodu! Cwaniak przecisnął się przez kilkunastocentymetrową szparę i nie dało się go ani odpiąć, ani wsadzić z powrotem. Jakoś sobie poradziła z tą przerażającą i jednocześnie komiczną sytuacją i zabrała go do weterynarza. Okazało się, że miał 40 stopni gorączki. Na szczęście udało się go uratować i dopiero następnego dnia trafił w moje ręce.
Chciałabym tylko ostrzec przed takimi sytuacjami. Najlepiej unikać zabierania psa w długie podróże, kiedy za oknem skwar. I pod żadnym pozorem nie wolno zostawiać psiaka w samochodzie w taką pogodę! Nawet na chwilę!