Staramy sie jak mozemy choc przyznam sie szczerze, ze wczoraj juz wpadlam w panike i z bezsilnosci sie rozryczalam. A dzis popedzilam do sklepu z mieskiem, kupilam kg wolowiny, ugotwalam ryz, warzywa, wrzucilam rozdrobniona wolowinke, dolalam oleju i zeby sie nie zbalamucil do konca, dodalam troche suchej karmy. Z ociaganiem, rozgladajac sie wokol zjadl... polowe. Ech :shake: