Mój psiak raczej nie szczeka ze szczęścia (chyba że w zabawie). Ze zbyt natarczywymi powitaniami też sobie poradziłem metodą ignorowania.
A jeśli chodzi o mój problem, to niestety obawiam się, ze zraszacz jest rozwiązaniem nieco skomplikowanym, bo trzeba by być przy drzwiach mniej więcej w tym samym czasie co pies. Czyli trzeba się streszczać, bo psiak tam raczej nie sypia;) Pośpiech z kolei mógłby wywołać reakcję odwrotną do zamierzonej, czyli pokazać mu, że jednak jest zagrożenie, itd.