Od ponad roku mamy ten problem, bo też mamy sukę ze schroniska i sąsiedzi nie mają upośledzonego słuchu :eviltong: Problem jest tym większy, że Bona nie może zostawać sama, bo niszczy. Też mieszkamy w kawalerce, więc do niszczenia nie miała zbyt wiele i straty na małej powierzchni bardziej rzucają się w oczy. Dodatkowo Młoda spędziła trochę czasu wisząc w uchylonym oknie, po tym jak zaklinowała sobie w nim łapę i wtedy zdecydowaliśmy się za zmiany (poniszczone rzeczy to jedno, ale to, że pies zrobił sobie krzywdę, to już poważniejszy problem). Zakupiliśmy klatkę kenelową i teraz zamiast zniszczonych rzeczy mamy wkurzonych sąsiadów, bo Bona szczeka pod naszą nieobecność. Żeby nie darła się przez cały czas, dajemy jej Konga, napchanego pasztetem / serkiem topionym (opcjonalnie serek naturalny z dżemem), ale koniecznie zamrożony, bo liżąc zimny "wypełniacz" pies trochę się uspokaja i zajmuje jej to więcej czasu. Dodatkowo stosowaliśmy dyfuzor do prądu ADAPTIL (feromony uspokajające DAP) - podobno obroża ma większe stężenie, ale w obawie przed jej zjedzeniem, zdecydowaliśmy się na dyfuzor. Można zostawiać też psu kartony, ulotki do targania, albo - jeśli to mały pies - dużą kość (na tyle dużą, żeby próbował ją zjeść, ale nie dawał rady ;-) Oprócz tego przed zostawieniem psa w domu aktywny spacer - najlepiej z krótkim treningiem posłuszeństwa i zabawami węchowymi lub swobodnym węszeniem (taka umysłowa aktywność bardziej męczy psa niż samo "wybieganie". Tyle w teorii. W praktyce jest raz lepiej, raz gorzej :lol: Czasem szczeka już jak wychodzimy i słyszę ją jeszcze długo po wyjściu z domu, a czasem położy się i nawet czekam na klatce czy zacznie ujadać czy nie. Ogólnie sąsiedzi wystosowali anonimowy list z prośbą, żeby pies nie szczekał po 22:00 i przed 6:00, a sąsiad zza ściany regularnie zdaje raporty o natężeniu szczekliwości psa ;-) Powodzenia! ;)