Cześć raz jeszcze - raz jeszcze, bo przed chwilą jednego posta już napisałam, ale on zniknął. Cóż, może po raz kolejny wychodzi na wierzch moja umiejętność współpracy z komputerem...
Czytałam sobie właśnie relacje ze Świerklańca i widzę, że muszę napisać kilka słów wyjaśnienia odnośnie szczepień. To było trochę inaczej, niż to przedstawiła Ewaka. My byliśmy pierwszą załogą, u której weterynarz stwierdziła brak szczepień, a właściwie ich nieważność. Powiedziała nam wtedy tylko, żebyśmy je po powrocie uzupełnili i to wszystko. A potem przyszedł do nas komisarz zawodów i powiedział, że nie może nas dopuścić do startów, bo wet to zgłosiła. Jarek zapytał go, czy gdybyśmy teraz zaszczepili psy, to mógłby startować, na co on powiedział, że jeżeli wet wyrazi zgodę, to oczywiście. Jedynie Pani Sędzia Licencjonowana kręciła nosem i pukając palcem w zalaminowaną, wywieszoną na piersi licencję sędziego powiedziała Jarkowi, że z tym startem to nie bardzo, bo ona mogłaby stracić tęże licencję. Ale wet wyraziła zgodę i pojechała z Jarkiem po te nieszczęsne szczepionki. I właśnie w aucie powiedziała, że potem jeszcze u 18 załóg stwierdziła brak szczepień, ale już nie zgłaszała. No, a potem zaszczepiła nasze psy, dopuściła do startu i Jarek wystartował. Za zestaw szczepionek dla 2 psów - z wyjątkiem wścieklizny, bo to mieliśmy aktualne - zaplaciliśmy 100 zł. To tyle. Acha. Wczoraj byliśmy u naszych weterynarzy w Łodzi z książeczkami i pytaliśmy, czy teraz na 100% mamy już wszystko - i mamy, i Jarek zapytał, jaki koszt tych szczepionek byłby u nich. Okazało się że ok. 95 zł. Więc chyba nie bardzo przepłaciliśmy? To chyba wszystko.
I jeszcze tylko do Manu - bardzo pliiis o zdjęcia!!!