witam
ja swiją sunię też wziełam ze schroniska....ale może opowiem od początku....
kiedys twierdziłam że nie lubie psów ,u mnie w domu zawsze królowały koty....ale przyszedł czas że zmnieniłam zdanie.... i postanowiliśmy kupić pieska....po dłuższych rozważaniach doszliśmy do wniosku że tam skąd pochodzą pieski na sprzedaż to mają tam dobrze....więc postanowiliśmy dac dom pieskowi ze schroniska...idąc tam mieliśmy określone wymagania miał to być piesek,nieduży i oczywiście z krótką sierścią...tak miało byc....miało..:) kiedy obejrzeliśmy wszystkie....nasz wzrok przyciągneła jedna sunia...była bardzo smunta...tego spojrzenia nie zapomne nigdy....nawet nie podeszła do nas...patrzała na nas jakby chciała powiedziec "i po co ja mam się wysilac i tak mnie nie weźmiecie" miała to coś co nas ciągneło do niej....tak..tak to była suczka ,duża....i do tego z długą sierścią...:) no i wpadliśmy ...nie mogłam wyjść bez niej....(jest to mieszaniec colli z owczarkiem kaukazkim)..no i nasze wymagania poszły sobie gdzieś...
sunia ma około 10 lat i przez conajmniej 6 miesięcy była w schronisku...prawdopodobnie ze względu na jej wielkość nikt jej nie chciał...do czasu kiedy nas spotkała....
u nas jest juz roczek...jest cudowna....spokojna....
i wiem że jest jej z nami dobrze....
no i teraz niedawno wzieliśmy szczeniaczka z tego samego schroniska.....niestety był chory na parwo....:( przeszliśmy z nim całą jego chorobe...i niestety zmarł....smutno nam było a najbardziej dla suni....nie mogliśmy dłużej czekać...najpierw chcieliśmy kupić już zaszczepionego...ale wiedzieliśmy że to też jest ryzyko...a nie mogliśmy skazac na śmierc niewinnego zwierzaka....więc postanowiliśmy wziąść znowu ze schroniska..tam i tak miał już kontakt z parwo....kiedy w sobotę braliśmy verę w schronisku nie mogli nam obiecać że szczeniak jest zdrowy....po wyjściu ze schroniska pojechaliśmy odrazu do weta i podaliśmy jej gotowe antyciała przeciwko parwo....w poniedziałae coś się zaczeło dziać.....vera jest na antybiotyku ale bardzo szybko wraca do zdrowia ,jutro jedziemy na ostatni zastrzyk...a potem we wtorek szczepienia....myślę że wszystko będzie ok
i wiem jedno że pieski ze schroniska są najlepszymi orzyjacielami...bo są wdzięczne że mają dom...
pozdrawiam
axxa