Jump to content
Dogomania

asherman

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asherman

  1. Tinca zgadzam się z tobą. I pomimo że jak się ostatnio dowiedziałam mój Shermanek nie ma "bylejakich" rodziców i w sumie jakby mi bardzo zależało na papierku, to bez problemu bym go dostała, to w sumie nie jest on mi do niczego potrzebny, a tym bardziej Shermanowi. Na szkolenie i tak z nim chodzę więc mniejsze prawdopodobieństwo że mnie pogryzie kiedyśtam jak mu się coś baaardzo nie spodoba, a to że pieski gryzą to w większości przypadków nie jest widzimisię pieska, ale nieuwagą i obojętnością ich właścicieli, którzy maja psa tylko dla samego faktu jego posiadania a nie dlatego żeby go kochać i wychowywać. i uczyc go jak własne dziecko - wszystkiego od początku. Bo piesek nauczy nas kochać jeśli my nauczy go poznawać świat, ale na taki psi sposób, a nie tak jak nam się wydaje że powinno być... Tu rządzą prawa dźungli - pokaż że jesteś w hierarchii wyżej niż pies (ale nie siła), a wszystko będzie ok.. nawet jeśli masz w domu kundelka... :evil:
  2. wiecie co? mój piesek nareszcie zaczął jeść :))))))))))) Coprawda wcina tylko mięsko, jeśli mu pomieszam z ryżem albo makaronem, nie tknie ani kęsa. No ale wreszcie je.... Wkopałam się strasznie z tym mięskiem, bo przez to zbankrutuję.. studia, mieszkanie i mięsko dla pieska , no ale czego się nie robi dla mojego czarnulka. Aha kiedyś ktoś na forum pytał mnie po jakich rodzicach jest Sherman.. Już mówiłam, dostałam go bez rodowodu, ale wyciągnęłam od darczyńcy, że tatusiem Shermana był Falko vom Markischenland (to chyba Niemiec..?:)) ale mamusia jak miała na imię to chyba nigdy nie zapamiętam. Catharina cośtam;) Zresztą ważne że piesek nie jest " z ulicy" ani " z targu" no i że nie jest synem bylejakich rodziców. Chociaż nigdy nie przywiązywałam wagi do rodowodów, bo to cholerne burżujstwo. A na wystawy i tak z nim nie będę jeździć. Pozdrawiam wszystkich DObermaniaków;))
  3. oczywiście że go wyprowadzam! Jakieś 4 godz jest dziennie na dworze. I ciągle biega, a ja razem z nim :lol: Różnica tylko polega na tym że ja padam po powrocie zmęczona i głodna, a on tylko zmęczony. Ostatnio zaczął jeść gotowane piersi kurczaka i ryż, ale to przecież niewiele jak na takiego psiaczka... Boję się że mi sie zagłodzi biedulek... :cry:
  4. Michal.. wszystko byłoby w porządku z tym białym serem, gdyby nie to że Shermanek ostatnio zaczął się tarzać w nim :lol: Woli jeść raczej starty na tarce ser żółty ale podobno żółtego sera mu nie wolno.. No i tak to hjest.. jeśli już mu coś smakuje, to weterynarz mówi, że nie powinien tego jeść bo cośtam. A jajka jada surowe,tzn. żółtka, bo białek też mu nie wolno :cry: Jeśli chodzi o pochodzenie mojego pieska to trochę dłuższa opowieść, bo jego tatuś jest z Niemiec a mamusia z Holandii. Sherman nie ma rodowodu, ale znam troszkę ludzi od których pochodzi i wiem, że piesek żył w dobrych warunkach, a jego rodzice to też nie byle kto podobno. Piesek jest prezentenm na moje urodzinki. Tatuś pieska, nie mam 100% pewniości, ale nazywał się Folko, czy Fulko... jakoś tak, a mamusia to Catharina von ...cośtam;) Pozdrawiam wszystkich, biegnę na uczelnię...
  5. Sherman to oczywiście piesek, bywający szalenie nieznośnym... maści czarnej podpalanej, straszny niejadek (je tylko mięsko z kurczaka gotowane z dodatkiem niewielkiej ilości rosołu lub innej zupki :) )ale staram się mu uzupełniać dietę róznymi dziwnymi preparatami, no i podstępami oczywiście :wink: jest u mnie od 3 tygodni ma 4 miesiące i chyba jeszcze nadal się aklimatyzuje, bo codziennie odkrywa coś nowego... ostatnio obgryzł obcasy w moich ulubionych butach, a bratu wyciąga zawsze sznurówki z adidasów :lol: Ale i tak jest kochany, pomimo że czasem w nocy nie daje nam spać słysząc ludzi bawiących się w knajpce przy domu... Pozdrawiam wszystkich!
  6. Ludzie!! pomózcie!! Mój maleńki Shermanek (4 mce prawie) prawie nic nie chce jeść... jedynie mięso z kurczaka ugotowane jeśli mu rozdrobnię to troszkę zje.. juz nawet pasztety mu nie smakują... :cry: odkąd przywiozłam go do domu(jest u mnie od 3 tyg), nie chce jeść ani domowego jedzonka ani puszkowej mieszanki, ani suchej karmy... Biedactwo chudnie w oczach.. Nie wiem co mam robić.. weterynarz stwierdził że piesek jest zdrowy i musi się zaklimatyzować w nowym domku, no ale przecież minęły już 3 tyg i nic... nadal nie chce jeść.... :cry: :cry: :cry: Ps. Robaków też nie ma.
  7. ja też miałam kłopoty z dostaniem witaminek dla dobków w tabletkach, no i chcąc nie chcąc mój piesek musiał sie przyzwyczaić do wstrętnego posypanego witaminowym proszkiem jedzenia. Nie było wo, no ale czego się nie robi dla miłości :lol:
×
×
  • Create New...