Hej, a ja w zeszłym tygodniu miałam przyjemność spotkać "krakowskiego" holendra idącego sobie na spacerek z miłym starszym Panem dosłownie obok mojego domu.
Z piskiem hamulców zatrzymałam samochód, dopadłam Pana i zaczełam przesłuchanie :diabloti: .
Pan był cierpliwy, ale bardzo odporny na moje metody śledcze :placz: .
Wiem tylko, że to pies córki, którą przy tej okazji (jeśli kiedykolwiek to przeczyta) serdecznie pozdrawiam.
Piesek był bardzo spokojny i zajęty sobą.
Kaśka od Tośka i Wiśki