Witam. Kilka dni temu odebrałam 7-tygodniowego cocker spaniela. Czytałam dużo o rasie i wiem, że potrzebują dużo cierpliwej nauki, inaczej wejdą na głowę. Chciałabym więc wiedzieć co powinnam robić już na tym etapie żeby tego uniknąć. Wiem, że jest malutki, powinien być jeszcze przy matce, ale niestety sytuacja wymagała oddania psa nowemu właścicielowi. Jestem zadowolona, ponieważ niezwykle szybko nauczył się przychodzić na wezwanie, powoli też reaguje na swoje imię. Wiem, że szczeniaki mają swoje prawa, ale nie mam pojęcia jak radzić sobie z nim w nocy. Potrafi się obudzić, załatwić się i skomleć. Myślałam na początku, że to po prostu wynik tęsknoty, ale powoli zaczynam sądzić, że chce sobie mnie ,,ustawić". Kiedy zwrócę na niego uwagę jest bardzo zadowolony, zaczyna się ze mną bawić, po jakiś 15-20 minutach udaje mi się go uśpić głaskaniem i delikatną zabawą. Sytuacja powtarza się ok.3,4 razy w ciągu nocy. Oczywiście byłam świadoma, że tak będzie, chcę tylko iść do przodu, a nie stać w miejscu na etapie reagowania na piski psa...Kiedy go bagatelizuję potrafi sam przyjść pod moje łóżko i wydawać z siebie niesamowite dźwięki od skomlenia, przez warczenie po szczekanie, aż nie dopnie swego. Tutaj moje pytanie...czy w takich momentach powinnam go nie zauważać i czekać aż się wypłacze i sam wróci do spania czy może reagować i odnosić na kojec? Chciałabym żeby powoli uczył się zasypiać sam.
Nie chodzi mi oczywiście o radę, która zmieni psa w jeden dzień ;) Wiem, że wszytko jest wynikiem pracy. Chcę wiedzieć tylko czy moje rozumowanie jest dobre i czy idę w odpowiednią stronę :)