Katalogi są pożyczone jak oddadzą wkleję :)
Granica - jechaliśmy w ichniejszy Wielki piątek, a wracaliśmy w nocy w Wielkanoc - totalne pustostany, przejazd nieomal jak przez stację benzynową. W niedzielę żaden weterynarz nawet nie wyszedł, ani ukraiński, ani polski, a żaden pogranicznik nas do niego nie wysłał. Jadąc "tam" ukraińska pani weterynarz jak usłyszała, że my na wystawę, nawet paszportów nie otworzyła "Jak na wystawę to macie wszytsko ok" i zainkasowała po 10 hrywien od psa :)