Jump to content
Dogomania

iSKrA

Members
  • Posts

    16
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by iSKrA

  1. Oto jakie odpowiedzi dostałam od weterynarzy przez Internet: 1. Witam, Przepraszam, za tak późną odpowiedź. Z Pani opisu wynika, że pies może mieć wrodzoną lub młodzieńczą zaćmę, dlatego powinna się Pani skontaktować z lekarzem zajmującym się okulistyką. Najbliżej Katowic mogę polecić dr Kiełbowicza z Wrocławia. Kontakt do jego lecznicy tel. (71) 348-39-58, lub na wydziale weterynaryjnym Akademii Rolniczej katedra Chirurgii (niestety nie znam telefonu). Z poważaniem lek.wet. Jarosław Wypart Warszawa, tel. (0-22) 834 54 53 2. Dorotko, opisane przez Ciebie objawy sugeruja, ze moze to byc: zwyrodnienie, zapalenie rogowki, zmiany na soczewce, zmiany zapalne pourazowe, bakteryjne lub genetyczne. Jedno jest pewne NIE WOLNO CZEKAC! Powinnas rzeczywiscie udac sie do lekarza, do ktorego masz zaufanie. W Warszawie jest gabinet okulistyczny dla psow, ktory prowadzi lek. wet. Jacek Garncarz ale to pewnie za daleka podroz. WNIOSEK: 10 go po wypłacie jadę z psem gdziekolwiek byle z dala od miejscowcych za przeproszeniem konowałów !
  2. W tym sęk, że nie miał od narodzin. Zauważyłam to jakiś miesiąc temu. Jest coś takiego jak zaćma młodzieńcza u szczeniąt i to się objawia ok 4-8 miesiąca życia. :-/ Czekam na odpowiedź weta z gazety "4 Łapy". Zajmuję się dystrybucją tego czasopisma i mam nadzieję na szybką odpowiedź- opisałam mu problem zobaczymy. Jak będzie trzeba to wsiadam w pociąg i gnam do Krakowa. Tylko do "Arkowych" wetów mam zaufanie.
  3. U mnie to samo :-/ 5 miesięczny nowofunland z żagielkami w oczach. Chyba muszę zmienić weta, bo albo ja schizuję albo nie wiem co, bo boję się że to wygląda jak zaćma... (pielęgniarka jestem- mocno przewrażliwiona nota bene)
  4. Z tego wszystkigo co czytam wynika, że ja trafiłam na jakiegoś mutanta co rzuca się z zębami na wszystko i wszystkich... Chyba złożę reklamację hodowcy... ;)
  5. A ja powiem tak: iLe psów tyle charakterów. Mam 4 miesięcznego Nifa w bloku... Zniszczył mi drzwi wejściowe, drzwi od łazienki, gryzie jak jasny gwint i nienawidzi moich kotów- mam 3 persy. A mial być taki spokojny. Mam nadzieję, że z wiekiem wyjdzie "na ludzi" o ile wcześniej go nie uduszę własnymi rękami :evilbat: ;)
  6. Jak się okazuje każdy zwierzak ma innyc charakter..Mam 3 persy miałam i psinkę. Psinka była u nas od zawsze, jak miała 6 lat dołączyła pierwsza kotka. Od razu się zaprzyjaźniły. potem doszła druga kotka i kocur...Przez 5 lat pełna sielanka. Kocur ma teraz 2 lata, a Misia...odeszła mając 11 lat w marcu ub.roku. Powiedziałam sobie, że nie wezmę już nigdy psa. Jednak minęło parę miesięcy i dołączył do nas Ajron- malutki nowofunland. Niestety nie mogą znaleźć nici porozumienia. On o koty. Może za jakiś czas,.. mam nadzieję
  7. iSKrA

    ciaza urojona

    Witam... Taka krótka historia mojej ŚP Gumisi. Mieszaniec pona, znajda, znalazłam ją parę lat temu błąkającą się po ulicach. Miała wówczas ok 3 miesięcy. Najmądrzejszy, najwierniejszy i najbardziej oddany pies jakiego miałam. Niestety. Ciąża urojona za ciążą. Przy braku leczenia- stany zapalne sutków. Wet- wtedy myślałam, że słusznie, mając te naście lat- podawać zaczął hormony. Ciąż urojonych jakby nie było. za to... Misię zaczął toczyć proces nowotworowy. Jeden sutek rósł w oczach. 2 lata temu przed BOżym Narodzeniem zdecydowaliśmy się na operację. Usunięto po lewej stronie wszystkie sutki wraz z węzłami chłonnymi. Misia żyła jeszcze rok po tej rozległej operacji. W lutym tego roku zaczęła dziwnie kaszleć. Znów badania, wynik- przerzut do płuc, niewydolność krążenia :( Próbowaliśmy ją jeszcze leczyć, dożylnie Digoxin i inne leki ... Nic :( Wszystko to trwało ok 2 tygodni. 21 marca rano mama mnie obudziła, mówiąc, że Misia nie sika już, że cały czas dyszy i w nocy przytulała się do mamy, nie spała, nie mogła leżeć - dusiła się. Wstałam..Zaczęłam ją głaskać..Zapadła decyzja o eutanazji...PRzytuliłam ją...Misia chciała wyjść na balkon...Wypuściłam ją...Wszystko trwało może z 10 sekund. Do eutanazji nie doszło. CHyba czekała, aż ja wstanę, żeby się ze mną pożegnać. Po prostu siadła, westchnęła i przewróciła się na bok. Mama do niej wyszła jeszcze ją pogłaskać, żeby nie była sama...Była z nami 11 lat..Pochowaliśmy ją z jej wszystkimi zabawkami...Uhhh...do dziś mi się chce płakać jak sobie ją przypomnę. BYła wyjątkowa. Mam 3 persy- przyjaźnili się zawsze...Ciekawe, czy ją pamiętają. Teraz mam 7 tygodniowego Nowofunlanda, o którym pewnie jeszcze napiszę. Dziś wiem jedno, jeśli miałabym mieć znowu suczkę- na pewno podjęłabym decyzję o sterylizacji. Jedna moja kotka jest wysterylizowana- chorowała na ropomacicze, drugą wysterylizowałam zawczasu. Hormony są dobre podane jednorazowo, w razie naprawdę wielkiej potrzeby- wszystkim radzić będę trzymanie się od nich z daleka. Podawane systematycznie mogą narobić wiele nieodwracalnych szkód w organiźmie naszej czworonożnej przyjaciółki. Pozdrawiam.
  8. iSKrA

    Husky a kot...

    Jeżeli nie będzie to dla Ciebie kłopot- to będę "dźwięczna' :)
  9. iSKrA

    Husky a kot...

    No no, koniecznie napisz jakie wrażenia ;) A z testu wyszedł zdecydowanie...Collie. :wink: No w głębi duszy czułam, że tak będzie. Może dlatego, że do hodowli bernardynów wiozła nas znajoma, która ma uwaga: :laugh2_2: 7 persów, 1 dachowca, jedną znajdę owczarka niemieckiego no i Collie- sunię, a to wszystko w bloku w 3 pokojach z kuchnią. Dodam, że wilczycę znalazła w stanie prawie agonalnym przywiązana w lesie do drzewa, pobitą, wystraszoną- wyleczyla ją, odchowała i zostawiła...Zwierzaki mają u niej jak w raju. Psice spacerują codziennie, biegają- za blokiem jest już las prawie ...Jej 3 miesięczne koty są większe i bardziej "wypasione" niż mój półtoraroczny kocur. Heh, tutaj pewnie zagrały geny...Mięsko codziennie kupuje w wiejskiej znajdującej się nieopodal hurtowni...Jednym slowem dba o zwierzaki całą parą.
  10. iSKrA

    Husky a kot...

    Bobtail jest wielki:o a na zdjęciu wygląda jak "niewielki" PON ;P Dzisiaj byłam podziwiać w hodowli bernardyny i nowofunlandy...To dopiero okazałe zwierzaki...Jakby mi taki 120 kg piesek wszedl do łózka to nawet nie chcę myśleć, co zostałoby z mojej sofki ;) Tak w ogóle to nie zdziwiłabym się, gdyby pies przestraszył się płaskich mordek moich kociambrów ...Kotka jest gigantem w swojej rasie. Jak żyła jeszcze moja sunia, przyszła do nas kobieta z adm sprawdzić licznik. Psica szczekała zamknięta w pokoju, natomiast kocica wybiegła w tym samym momencie. Wówczas pani z ADM słysząć szczek psa i widząc moją szylkretkę zawołała zachwycona wskazując na kotę:"Jaki śliczny piesek! To pekińczyk prawda?" :eek2: :roflt:
  11. iSKrA

    Husky a kot...

    Heh, Sheltie mi się bardzo podoba- niestety mieszkam u rodziców i decyzja o kupnie psa będzie wspólna, wspólnymi siłami odłożone pieniążki...ale- mamie się nie podoba...Za to podoba jej się bobtail. Póki co nie ma się z czym spieszyć, to musi być przemyslany wybór. ehh szkoda że nie mieszkamy w domu z ogrodem- przygarnęłybysmy wszystkie zwierzaki z okolicy ;)
  12. iSKrA

    Husky a kot...

    NO własnie ciesze sie, ze tutaj dotarlam. Nie zdecydowalabym sie na wprowadzenie do domu psa -zwlaszcza rasowego,bez uprzedniego skonfrontowania jego charakteru z posiadaczem...Latwo jest zwierze skrzywdzic, a tego nie chcialabym ...Wielkie dzieki i glaski dla Waszych czworonogow ;)
  13. iSKrA

    Husky a kot...

    Wybacz, ale nie prosiłam o rady czy mam kupowac jakiegokolwiek psa czy nie, wiec prosze o oszczędzenie sobie podobnych postow. Zawsze-od blisko 30 lat, w moim domu byl i pies (a bywalo ze 2 psy) i kot- z tym ze byl to pies zwykle niewielki i ulegly, wychowany od malego, od malego zyjacy z kotem. Przeczytaj dokladnie moje zapytanie zanim zaczniesz mi doradzac. Dziekuje z gory uprzejmie.
  14. iSKrA

    Husky a kot...

    No właśnie o to mi chodziło, szczere odpowiedzi, rzeczowe. Tak czułam, że husky ma wilczy charakter, bardziej moja mama się "napaliła" na niego. Ja oczyma wyobraźni widzę już 3 ciałka moich najcudowniejszych kociambrów. Nie, dziękuję, zaczekam na przypływ gotówki i postaram się o bardziej "domowego" pieska. A husky? Dalej będziemy go podziwiać u sąsiadki :) Bardzo Wam dziękuje za wszystkie odpowiedzi ;)
  15. iSKrA

    Husky a kot...

    Heh kot jest zwierzęciem terytorialnym i bacznie strzeże swojego terytorium. To wiem, moja 5 letnia kotka miałą ogromne problemy z zaakceptowaniem reszty kociej gromadki (druga kotka 4 lata i kocur półtora roku- kotki są wysterylizowane) Myslę, że plusem jest to, że moje koty od zawsze mieszkały z psem...Teoretycznie nie powinny się szczególnie bać. Dzieki Agnieszko :)
  16. Witam wszystkich serdecznie. To mój debiut na Dogomanii :) Może zacznę od początku... Mieszkam w blokach (2 pokoje z kuchnią), mam 3 koty perskie, rodowodowe, z dobrej hodowli... Do marca tego roku była z nami psinka- Misia, mieszaniec PONa, znalazłam ją jak miała ok. 3 miesięcy, zabrałam do domu, była chora na parwowirozę, kosztowne leczenie, przyzwyczailiśmy się do niej, pokochali więc- została. W wieku 10 lat zachorowała (po licznych ciążach urojonych) na raka gruczołów mlecznych, przeszła zabieg mastektomii i usunięcia węzłów chłonnych, była z nami jeszcze rok, po czym jej układ krążenia nie wytrzymał tego i odeszła w wieku 11 lat. Byliśmy do niej bardzo przywiązani. Zawsze w naszej rodzinie były zwierzęta, lecz nie było nigdy tak wiernego, mądrego i ustatkowanego jak ona. Była wyjątkowa. Jej odejście przeżyliśmy przeokropnie. Miesiąc potem zmarła moja najukochańsza babcia- kolejny cios. Jakoś tak smutno jest w domu. Oczywiście koty sa przecudowne, są członkami naszej rodziny...Ale brakuje nam czegoś, tak cicho jest, nie ma szczekania, spacerów... U mnie w domu zawsze ktoś jest, rzadko całą rodziną wychodzimy dłużej niż na godzinkę- kocur to straszny łobuz, przeżyliśmy koszmar, kiedy wspinając się na meble złamał kła (jeżdżenie do Krakowa do weterynarza, leczenie ehhh;) ) Ja pracuję w szpitalu, mama jest na rencie, więc wiekszość czasu spędza w domu opiekując się kociskami. No i własnie mama moja spotkała dzisiaj naszą sąsiadkę, która ma Husky. Wierzcie mi nie znam się na hodowli psów rasowych, nie wiem jakie są hodowle itp- gdyż bliższy jest mi temat perskich kotów... Sąsiadka ma Haszczaka, młodego pieska, który w przyszłym roku będzie po raz pierwszy krył...WIem że pies pochodzi gdzieś z okolic Rabki. Tej sąsiadki narzeczony ma hodowlę haszczaków i jej Eymon ma kryć suczkę z tamtej hodowli. Dzisiaj obiecałą mojej mamie pieska małaego husky, za którego nie chce pieniędzy od nas... Wiem, że wśród Was są osoby posiadające zarówno koty jak i psa. Dużo czytałam o tej rasie i mam dylemat, czy : narazić się na kłopoty, jeśli Husky nie przyzwyczai się do kotów? Może im zrobić krzywdę prawda? Czy będe umiała go wychować tak, aby ich nie skrzywdził? Czy może mam wyolbrzymione mniemanie o tym psie? (wilk, łowca...) Czy małego haszczaka można wychowac tak, aby kot był dla niego kumplem, nie zwierzyną łowną? Boję się tego, to jest największym naszym dylematem, bo własną zachciankę łatwo zaspokoić i przyprowadzic psa do domu, ale chciałabym to mieć wszystko dobrze przemyslane, Może poczekać i zdecydować się na łagodniejszego i łatwiejszego w prowadzeniu psa? dlatego interesują mnie Wasze spostrzeżenia na temat współżycia Husky z kotem. Mogę liczyć na jakieś sugestie? Z góry dziękuję za odpowiedzi :)
×
×
  • Create New...