Gnać przed siebie to każdy potrafi, ale tu sprawdzano współpracę maszera i psa(ów), organizatorzy zaczerpneli pomysł z zawodów tego typu rozgrywanych od kilku lat za granicą (ponoć w Niemczech, Szwecji ...)
Psom można było wydawać polecenia tylko głosowe (za inne były odejmowane punkty karne)... Ja w velo poradziłem sobie bez problemu, a co do zaprzęgów to pojęcia nie mam czy jest to możliwe, ale sądząc po wynikach nie było tak źle...