Ja na chwilkę, kochani, zanim zacznę czytać historie waszych psów i płakać. (Kiedyś byłam tzw. twardzielką. Kiedyś.)
Wiecie, bardzo się bałam nadchodzących świąt. Spodziewałam się że wszystko wróci - wspomnienie lęków, nadziei, rozpaczy.
Obecne dni przed świętami były więc dla mnie narastającym koszmarem (co piosenka świąteczna - to kojarzyła mi się z uczuciami sprzed roku, co wspomnienie o atmosferze świąt o radości - to dla mnie myśl jaki dla nas ten nastrój był i jest).
To bowiem rok temu, w święta Bożego Narodzenia umierała moja suczka i te święta już zawsze będą mi się tragicznie kojarzyć.
Ale coś się zmieniło!
Moja suczka przyśniła mi się, bardzo realistycznie. We śnie wiedziałam że umarła i wiedziałam jak było potem ale ona została mi zwrócona na jeden dzień. Mogłam ją wytulić i pożegnać się. Spędziłyśmy tylko we dwie jeden dzień.
Obudziłam się spokojna. Teraz cierpię jakby mniej. Rozpłynęły się najbardziej ponure myśli.
Dlaczego o tym piszę? Może one wszystkie gdzieś tam są? Może nawet jakiś kontakt jest? Może się spotkamy? Teraz łatwiej mi wierzyć że tak.
Pozdrawiam was, kochani, ciepło, świątecznie. W szczególności pozdrawiam Basiek bo jej ból jest najświeższy. Hektor dopiero co odszedł...
Basiek, jesteś jednak szczęściarą. Hektor naprawdę bardzo długo był z tobą. I jak to dobrze że umarł przytulony. I moja dobermanka też tak odeszła. :)