No coz, my sie nie mamy, jak widze, czym chwalic, ale pozwolcie, ze sie dolaczymy - bilans nasze wspolnego, trzymiesiecznego wspolmieszkania z Cloe (AST, teraz ma 5 miesiecy)to:
1) noga od stolu, w zasadzie dwie, dokad staly w butelkach 2-litrowych po Pepsi, bylo o.k. no ale nie wpadlam na to ze piesek rosnie i teraz mozna gryzc nad butelkami (swoja droga polecam ten patent poczatkujacym, ale pamietajcie, ze to nie na dlugo :D )
2) zakiet, moj ulubiony i chyba dlatego tylko guziki, reszta nienaruszona, taki z niej :saint1:
3) ksiazka szt. 1, tylko "Ksiaze i zebrak" i co dziwne mimo zmiany miejsca na polce zawsze tylko ta jedna Cloe wyciaga; albo tak ja lubi czytac, albo wprost przeciwnie nie lubi jej, tak jak ja :wink:
4) taborety z trzech tylko dwa, no ale w koncu mama mowila, ze trzeba juz wreszcie kupic krzesla do kuchni wiec Cloe posluchala "babci" i pomaga jej zrealizowac wydane zalecenia :)
5) na poczatku,pierwsze dni u nas, podgryzane sciany ale teraz juz sie dobrze odzywiamy
6) i najlepsze... kabel od internetu, zaraz na drugi dzien, jak nam podlaczyli internet, ale moze dobrze bo to zmobilizowalo pancia do jego szybkiego schowania w scianie, gdy juz zostal podciagniety nowy kabel :lol:
No i na razie to tyle. Jesli chodzi o pryskanie i smarowanie swinstwami, to Cloe bardzolubi je lizac :o , wiec ja juz nic nie roumiem.
Eh, te psiaki...