Ufff... Chyba się udało! :)
Zlikwidowałam gazety w domu i zaczęłam z psem wychodzić tak co 4 godziny i jest oki - nie siusia już w domu (w ogóle!). Nawet rano cierpliwie czeka, aż wstanę i ubiorę się.
Jestem dosłownie pod wrażeniem, bo obawiałm się, że jak jest przyzwyczajony do gazet to nie mam szans na szybkie oduczenie, a tu taka niespodzianka :lol:
Choć mam urlop, to staram się trzymać godziny tak jakbbym była w pracy - czyli wychodzę raniutko 5:30, potem jak wrócimy to śniadanko i przed 7:00 krótki spacerek tylko na potrzeby, i wtedy mogę wyjśc do pracy. A w czasie urlopu wychodze jeszcze o ok.11:30, i potem o 15:00 - jakbym wracała z pracy...
Najważniejsze - za każdym razem jak zrobi co trzeba dostaje nagródkę :) Mały kawałek herbatnika.
Powodzenia! i oby nie zapeszyć - czekam do pierwszej wpadki, bo nie wierzę, że może być tak idealnie :(