Wczoraj jak wróciłam z pracy myślałam że od razu polecimy do weta, ale Emi normalnie się zachowywała. Poobserwowałam ją i jak zobaczyłam, że bryka z Vanity jak zawsze to dałam sobie spokój.
Dla niej pójście do weterynarza to potfffforny stres, więc postanowiłam, że daruje jej i nie pójdziemy.
Może to ta pogoda na nią tak działała :wink: