Moje psy nigdy nie demolowały mi mieszkania. Tylko raz psiak pogryzł mi książkę telefoniczną i podarł na strzępki zeszyt, radośnie rozrzucając papierki po pokoju. Domyślam się, że miał prawdziwą frajdę, bo karteluszki były dosłownie wszędzie. Nie miałam problemów typu dziury w ścianach, poobgryzane meble, drzwi i tapety.
Ale mieli znajomi. Ich sunia demolowała wszystko. Smakowała jej skórzana kanapa, szczególnie zaś delektowała się gąbką ze środka. Do jej przysmaków należały drewniane elementy mebli, nie gardziła butami właścicieli ani przyborami codziennego użytku. Początkowo myśleli, że to przez ząbkowanie, ale pies miał już rok a i tak dalej zjadał wszystko, co mu pod zęby wpadło. Na początku karcili psa, potem krzyczeli. Kiedy doszczętnie zdemolował ich dom dostał w końcu po tyłku, bo kto by się nie wkurzył. Cudowali z tresurami, szkoleniami i innymi takimi. Byli u lekarza - pies był dobrze odżywiony. Najciekawsze było to, że suka nigdy niczego nie zdemolowała jak państwo byli w domu. Do demolki dochodziło wtedy gdy była sama.
Lekarz w końcu stwierdził, że ma ona taką psychikę - nie potrafi znieść samotności, tego, że zostawia się ją na tyle godzin bez towarzystwa. Dlatego demoluje mieszkanie. I żadne atrakcyjne zabawki, kaganiec, a nawet przywiązywanie do ściany w zniszczonym przedpokoju, w którym nie było już nic do zniszczenia nie pomagały. Po półtora roku oddali ją do domu z ogrodem, bo nie mieli już innego wyjścia. Zniszczyła wszystko, nawet garderobę. Tak więc są psy, na które nie ma skutecznej metody i tyle. :(