Ja na swojego męża mam taki sposób:
1. Spokojne proszenie, przymilanie sie i tłumaczenie dlaczego trzeba wpłacić pieniążki albo dlaczego trzeba zabrać tego czy tamtego psa ze schroniska i znaleśc mu domek ( powoli zaczynaja mi się kończyć znajomi i rodzina, których jeszcze nie przekonałam do psa ze schroniska)
2. Jak trafiam na znaczny opór to kilka dni go urabiam (dalej spokojne rozmowy)
3. Jak to nie zadziała to się święcie obrażam i mówię mu jakim jest bezdusznym materialista i tego typu madrości.
4. Jak trzeba to obrazona jestem do skutku.
5. Potem moje kochanie zazwyczaj mięknie i mówi : "No dobrze !"
Murka,
Mam pytanie. Rozumiem, że pies jest w Lecznicy na Stefczyka i jeszcze bedzie tam przebywał, ale w jakim stopniu schronisko, w związku z tym, że ma z nimi umowę pokryje koszty leczenia.
Pozdrawiam - Pieniążki wczoraj wysłałam, mam nadzieję, że dzisiaj dotrą.