Z dnia na dzien jest lepiej. Armani musi chodzic b. powoli, zeby na chora noge stawac, wiec musimy aplikowac mu krotkie spacerki i uwazac, zeby sie nie zapomnial i nie zrobil zednych szybkich ruchow, bo cala konstrukcja sie rozleci. W piatek i wczoraj mial nalozony kolnierz, zeby nie drapal rany i nie wyciagal nici ze szwow, dzis zdjelismy mu ten kolnierz, ma troche sowbody i moze sie wreszcie "wylizac" z ran, czyli ogolnie zrobic psia toalete. Patrzymy caly czas czy nie gryzie swojej rany, ale chyba zrozumial i zostawia noge w spokoju. Mysle, ze go juz tak nie swedzi jak zaraz po operacji. Na noc nalozymy mu znow kolnierz dla bezpieczenstwa.
Dzis odkrylismy krew w moczu, niedobrze. Byc moze z powodu niemozliwosci zalatwiania sie tuz po operacji i nieprzyjmowania plynow albo przeziebienia. Jutro musze zadzwonic do weta.