Witam. Posiadamy od 4 letniego buldoga francuskiego ( nie wykastrowany ale zastanawiamy się również czy nie poddać go kastracji chemicznej) i od wczoraj również 8 miesięcznego buldoga angielskiego (po kastracji chemicznej). Ogólnie nasz francuz był rozpieszczany, na inne psy reagował różnie ( do ludzi zawsze przyjazny), ale nigdy nie atakował różnych buldogów itd. Natomiast buldog angielski żył w stadzie i gdziekolwiek sie go puści z innymi psami od razu jest zabawa itd. Wczoraj gdy przetransportowaliśmy "angola", zainicjowaliśmy spotkanie na terenie neutralnym. Generalnie powąchały się przez 2-3 minuty z tym że nasz "francuz" robił to dużo intensywniej wręcz dość namolnie i po tych kilku minutach się zjeżył i angol chciał na niego naskoczyć skończyło się na warczeniu i obszczekaniu ze strony "francuza" ( psy na smyczach, więc do zwraca nie doszło). Ogólnie byliśmy przygotowani na taki scenariusz, ale od razu zabraliśmy je na spacer. Na spacerach jest ok chodzą ocierają się o siebie i nie atakują siebie, ale widać że "francuz" jest dość spięty i dość namolnie obwąchuje "angola" , a "angol" nie bardzo ma ochotę obwąchiwać "francuza". Jesteśmy dzisiaj po 3 spacerze i cały czas jest tak samo. Ogólnie noc była spokojna każdy spał w innym pomieszczeniu , oczywiście stosujemy regułę hierarchii "francuz" pierwszy wchodzi / wychodzi do domu pierwszy dostaje jeść itd. lecz cały czas spędzają czas osobno. Znajomi polecili nam na początek dużą klatkę do angola aby miały ze sobą cały czas kontakt, lecz bez możliwości zrobienia sobie krzywdy. Rozumiem ze to dopiero tak naprawdę 2 dzień i będzie trochę trzeba nad tym popracować, ale chętnie bym usłyszał jakieś ciekawe pomysły/ porady. Pozdrawiam :)