Jeżeli chodzi o zachowanie czystości w domu to akurat jedna wielka niewiadoma. Komendy mają opanowane, powiedziałabym na dobry+. Samochodem jeżdżą bez jakiś szczególnych problemów. Jeden z psiaków od razu kładzie się spać i wstaje jak już jesteśmy na miejscu, a drugi jak będzie na kolankach to może jechać. Chociaż go zawsze z powrotem odprowadzam do tyłu. Smycz i inne psiaki to akurat nie sprawia im problemów, chociaż młodszy psiak potrafi ciągnąć. On należy raczej do psów z nadpobudliwością. Więc jak wychodzimy na spacer to aż skacze ze szczęścia. Później jak biega bez smyczy to trzyma się mnie. Najgorsze, że nigdy nie sprawdzałam ich w mieszkaniu. Co prawda oboje się cisną, żeby tylko ze mną pójść do domu.
gryf80, chodzi o to, że od początku miałam je zabrać. Przynajmniej tak myślałam, że to będzie łatwiejsze. Najgorsze jest to, że wystarczy, że chwile mnie z nimi nie ma to już ktoś z rodziny zaprowadza je do kojca. Nie chce, żeby musiały tam siedzieć jak mnie nie będzie. Na spacery pewnie nikt z nimi nie pójdzie... Chciałam je zabrać ze schronu, bo wiadomo prawie wszędzie lepiej niż w schronisku, ale też myślę, że złamałabym im serce, gdybym ich zostawiła. Musielibyście zobaczyć jakie one są smutne jak mnie nie ma. Nie, że sobie pochlebiam, ale tak się przywiązały. Ja ich przywiozłam ze schroniska, ja ich uczyłam spacerów, chodzenia bez smyczy, biegamy, najwięcej czasu z nimi spędzam, daje jeść itd. Wystarczy, że przez okno spojrzę co robią na podwórku to później siedzą pod oknem i merdają ogonkami. Znacie może kogoś kto ma takie psiaki w domu? Dwa. Bo z jednym nie bałabym się aż tak. I co się dzieje jak się wychodzi? Z załatwianiem się na dworze niestety nie mam jak ich tego uczyć, bo w domu mam koty, a okazało się, że mogą się nie polubić. Wiem na pewno to, że wolą załatwić się poza kojcem niż w nim. Może to już jakiś plus, że w domu nie robiliby tego?