Jump to content
Dogomania

Agnieszka Z.

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agnieszka Z.

  1. Co racja to racja. Dosyć tego. Czy ktoś, kto kupuje psa przestaje być jednostką??? O co tu chodzi???? W ogóle nie rozumiem tego zdania... Widać brak mi wiedzy i na ten temat... Cytat "szczenię wolne od dysplazji..." pamiętam i nie mam powodu do wymyślania kłamstw... Nie mam żalu do hodowcy, bo TUNDRA nie jest "wybrakowana", więc mnie nie oszukał... A! Skąd wiecie, że nie była badana? A z tą jednostką to miałobyć tak, że jeśli ja coś sobie popyskuję to nie piszę "my tak uważamy"... Zostało to dziwnie i opacznie odebrane, nie ja odcinam się od wypowiedzi Mirka ( i tego, co On robi i co jest Jego sprawą ), tylko nie chcę sama sobie dawać zgody na pisanie w Jego imieniu... No to tyle. TO już jest faktycznie nudne. Znajduję tu jednak kilka osób, które potrafią z ironii wyłapać to, co faktycznie istotne i nie zawracają sobie głowy rozprawami o duperelach i nie szukają prawdy w żarcie. Nie piszę, że Wasz temat nie wart dyskusji, ale dyskusja to przecież nie oskarżanie i "jasnowidzenia" ( tyle się o sobie ciekawych rzeczy dowiedziałam...)... Mądrym dziękuję za opinie, mimo, że czasem sprzeczne z moimi - warte przeczytania... SERIO!
  2. Tak dla zainteresowanych (a jest ich chyba kilku..): "-my" i "-śmy" to WY, ale jestem jednostką, a nie grupą i niczego nie robię do spóły... Ani nie rozmnażam psów (a już jest o tym na Forum), ani nie konsultuję swoich wypowiedzi z M., ani tym bardziej nie piszę w Jego imieniu... Nie piszcie więc do nas razem, bo to bez sensu... Dodam coś jeszcze do tematu dysplazji... Brat Tundry kiedy go widywałam miał metrykę z napisem szczenię wolne od dysplazji, a później pozytywną opinię pani ze Związku... Ani mi ani jego właścicielce do głowy nie przyszłoby, że coś z Treborem będzie nie tak... Spotkałam ICH (panią i psa) przypadkiem 2 m-ce temu i wtedy po raz pierwszy o tym usłyszałam... Mirek nie ma o tym pojęcia (no, chyba, że tu przeczytał...), więc darujcie sobie te jasnowidzenia, że "mając świadomość (...) krzyżuje psy..". Przyznaję - nie wiedziałam, że taki fakt należy Mu zgłosić... Mój błąd. Przepraszam. (Niewiele by to zmieniło, bo szczeniaczki Tundry już wesoło biegały po ogródku...) Kończę, zaczynajcie smarować..... Pa!
  3. Nie chciałam już tu pisać, ale OK. Pytanie co do tematu mają trzy dyplomy... Odpowiedź jest prosta: KOMPLETNIE NIC! I w tym sęk... Zarzucacie mi, że nie czytałam wcześniejszych postów? Otóż przestudiowałam je. Zauważyłam, że argumentem na bycie ekspertem w każdym temacie jest posiadanie kilku dyplomów (nie ja pierwsza to napisałam!)... Moje są z zupełnie innej półki i nie chwaliłabym się nimi (maturę jest trudniej zrobić!) gdyby nie chęć zaśmiania się z tej wcześniejszej wypowiedzi... Tyle o moich dyplomach. A co do reszty... MACIE RACJĘ. Psa kupiłam nie wiedząc kompletnie nic o tej rasie (koleżanki mówiły mi, że chłopaki będą mnie podrywać jak zacznę paradować z psem z TAKIMI oczami!), z tygodnika "Modna Gospodyni" dowiedziałam się, że husky charakterem zbliżony jest do maltańczyka (marzył mi sie piesek, który by leżał na skórzanej sofie i załatwiał się do kuwety)... Kiedy zorientowałam się, że psisko chce wychodzić na dwór, a w dodatku biegać - pozbyłam się kłopotu... ZADOWOLENI? Po co to pisałam, przecież to wiecie... Fajnie macie, że życie tak Wam się układa, że nie musicie podejmować takich trudnych decyzji, jaką musiałam podjąć ja! PS 1."Tak się wypowiada osoba z dyplomami...", jestem "elastyczna, dopasowuję się do stylu poprzednich postów! PS 2. To nie ja jestem Waszą (ciągle piszecie "my' i "śmy", więc...) przeciwniczką tylko Wy w paskudny sposób obchodzicie się z tymi, którzy nie grają w Waszej drużynie... PS 3. Miałam okazję widzieć kilku "dobrych" hodowców (biznesmeni w garniturach) psów husky, którzy trzymają psy w koszmarnych warunkach, żywią byle czym i na pewno nie traktują swoich husky jak przyjaciół... Domyślam się, że takich hodowców TUTAJ nie ma, ale nie żałujcie piesków rozmnażanych bez papierów (za to mających dobre warunki i kochającą je rodzinę) skoro te "legalne" czasem mają cięższe życie... Wcale Was to jakoś nie martwi... Tylko dlatego, ze hodowla jest zarejestrowana? Moi jedni znajomi wydali bardzo dużo pieniędzy na leczenie suczki z "prawdziwej" hodowli (miała totalnie rozwalony żołądek po tym, czym karmił ją hodowca), drudzy z tego samego powodu musieli pieska uśpić (inna hodowla)... Wspomniany braciszek Tundry ma dysplazję bioderek, jest po operacji i ledwo się porusza... No i jaką mamy gwarancję, że piesio z hodowli przez duże "H" będzie LEPSZY??? Sami wiecie najlepiej, że paru hodowców, którzy niby są po tej samej stronie co Wy robi więcej zła pieskom niż Wasz ulubiony Pan Doktor...
  4. No i taka z Wami gadka... Już wiecie jaka jestem, dlaczego kupiłam Tundrę i dlaczego się Jej "pozbyłam"... Wiecie nawet, że Tundra oglądała świat przez okno... Nie będę Wam tłumaczyć jak było bo nie ma to sensu... Skoro Agacia grzecznie się uczy z pieskiem w bloku siedzi pewnikiem mamusia... Tak więc prawdą jest, ze Agacia dzielnie i samodzielnie potrafi stworzyć wymarzone warunki dla husky... BRAWO! Jestem Wam jednak bardzo wdzięczna, bo przestaję myśleć stereotypami: York - pani w typie Joan Collins, Pitt Bull - łysy dresiarz, husky - ktosie w stylu Indiańsko-Hippisowsko-Luzacko-Przyjaznym (ludziom i zwierzakom)... Może i jest tu parę osób pasujących do mojego "stereotypu", ale niestety nikną w całości... Myślę, ze jeżeli ktoś ma ochotę przywiązać psa do drzewa to go przywiąże niezależnie od ceny, którą za niego dał! Mogę się wypowiadać tylko za siebie, ale rozśmieszyła mnie wypowiedź, że Mirka już tu nie ma, bo się Was boi!!! Może to i prawda, ja jednak myślę inaczej...
  5. W chwili obecnej nie mam husky ani z papierami ani bez.. Przez 1,5 roku jednak członkiem mojej rodziny był najcudowniejszy okaz tej rasy - Tundra ( z papierami, za 1500 .. to "plus",prawda?). Mieszkam na ślicznym osiedlu, na którym ino"lasy,góry i doliny", psy mają gdzie się wybiegać, husky żyją tu szczęśliwie, ale mimo wszystko w blokach. W którymś momencie otworzyły mi się oczy i zauważyłam, że ja jestem baaardzo szczęśliwa, a piesek mniej... Płakała autentycznymi łzami, gdy wychodziłam do pracy, a ja miałam żal do siebie, że dla własnej uciechy "męczę" to cudowne stworzenie. Z bólem serca dałam ogłoszenie i zgłosiło się natychmiast kilku chętnych. Tundra była super zapowiadającą się sunią wystawową, niektórzy więc widzieli się już w naszyjnikach z Jej medali... Nie bardzo mnie przekonywały mnie zapewnienia o tym, że psu będzie u nich dobrze, bo zjedzie w klatce całą Europę zaliczając kolejne wystawy... Dałam sobie spokój z tym szukaniem dla Niej lepszych warunków. Ale LEPSZE WARUNKI i tak znalazły nas, mimo, że minęło dużo czasu od ukazania się ogłoszenia... No i zgadnijcie u kogo teraz mieszka moja cudna sunia??? U faceta, który na zaczął rozmowę od tego, że nie chce Jej wystawiać i pytał o Jej stosunek do ludzi, a w szczególności dzieci... W Jego bezpapierzastym Nordzie zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Poza Tundrą :lol: nie widziałam wcześniej piękniejszego husky! Idealny mąż dla mojej wypieszczonej dziewczynki... Mezalians... Owszem... No i super! Mogłabym tak pisać i pisać, ale czasu szkoda... NIE JESTEŚCIE DLA MNIE ŻADNYMI MIŁOŚNIKAMI ZWIERZĄT tylko jakimś głupawym psim KU KLUX KLANEM!!! (wyprzedzając pytania: tak, chcę Was obrazić!) Nie zniżę się nawet do komentowania wypowiedzi typu:"kundle, nie obrażając kundli.." Widać kilka dyplomów to dla niektórych za mało (ja mam 3, a zobaczcie jaka GŁUPIA jestem..) Na takich pseudohodowców (jak Mirek) szkoda Waszych mądrych słów. Nic głąbom nie wytłumaczycie!!! Będą rozmnażać, klonować i kserować wciąż nowe chore kundle! Zakładajcie białe kaptury i podpalajcie im domy (adresami koniecznie podzielcie się na Forum), bo inaczej się ich nie wytępi... Nikt nie ma prawa decydować czy chce psa z .. czy bez papierów, bo to jasne, że wszystkim nam musi zależeć na podtrzymaniu psiego biznesu pani zza płotu... Wystawy są dla psów przyjemnością? Hmm... To w naturze husky jest paradowanie na wodziku, pudrowanie, otumanianie prochami (bez urazy, ale widziałam takie akcje z Alaskanami), tkwienie kilku godzin w klatkach (ewentualnie na smyczy, blisko pana, bo wokół krążą setki przedstawicieli innych ras, niekoniecznie tak przyjacielskich, jak husky..) czekając na swoją kolej? Ciekawostka... Byłam z Tundrą jeden raz, czekała w upale 5 godzin na swoje wielkie wejście. Sędzina była zachwycona, niektórzy powiedzą więc, że było warto. Ale sama Tundra miała to głęboko pod ogonem... Była wykończona, smutna (wokół pieski, a bawić się nie wolno) i nieświadoma faktu, że to dla Niej taaaka frajda! No nic. Wy i tak wiecie lepiej... Pa! P.S. MIREK, MIAST ZNUFF... BAWIĆ SIĘ W DOKTORA JUDYMA I PRACĘ U PODSTAW ZAJMIJ SIĘ "MOJĄ" TUNDRĄ, CO??? TY ZABRUDZACZU RASY...
×
×
  • Create New...