-
Posts
3333 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wiosna
-
nareszcie mam chwilę, aby napisać coś więcej. Po kilku dniach mogę o Herosie napisać wreszcie dwa słowa. Przede wszystkim - potwierdzam to, co podejrzewałam na początku - nikt nie zadał sobie trudu, aby Herosowi poświęcić chwilę czasu i go obejrzeć. Nie chcę tego komentować, zresztą - słów i tak mi brakuje.. :roll: Heros dziś zachowuje się dobrze. Nie mamy z nim żadnych kłopotów przy codziennej obsłudze. Biega na wybiegu narazie sam, więc na to, jak się mają jego relacje z innymi psami trzeba jeszcze trochę poczekać. Najpierw trudności; Zdarzyło się kilka razy warczenie. Przede wszystkim z boksu, zza krat - Heros warczał na wyciągniętą rękę, ale nie ugryzł jej ani razu. Co ciekawe, przystawia się do głaskania i warczy przy tym - dlatego wnioskuję nie tyle agresję, co gadulstwo. Heros macha ogonem, sprawia wrażenie psa domagającego się pieszczot i zadowolonego z dotyku. Z tym, że warczeć przy tym nie przestaje. Zdarzyło się też warczenie przy prowadzeniu za obrożę (na smyczy nie ma kłopotu). Zdarza się, że Heros skacze podczas prowadzenia i odpycha się łapami ode mnie, chcąc się wysmyknąć, wywinąć - i przy tym też warczy. Czasem warczy na Patryka tak po prostu, biegając wokół niego na wybiegu. Heros ma też nieładny zwyczaj (nieładny o tyle, że narazie mu nie ufam) - 'rzucania się' do głaskania. O ile pies całkiem łagodny może tak robić, o tyle 'niepewny' Heros, kiedy wpada na mnie (zwłaszcza, gdy kucam) - wiadomo. Tych rzeczy przede wszystkim będziemy starali się go oduczyć. Co z pozytywów: Heros jest pieszczochem, dziś nawet zdarzyło mu się przewrócić na plecki i prosić się wręcz o drapanie po brzuszku - co jest postępem :) Jest też poprawa z tym nieszczęsnym warczeniem - bardzo możliwe, że Herosa drażni 'mieszanie' przy kratach przez osoby obce, a teraz, kiedy nas poznał, przyłazi się przymilać. W miarę przychodzi na wołanie - jak to haszczak - nie ma co liczyć, że będzie spacerował bez smyczy, przychodzi jednak (w miarę) na wybiegu. Narazie też nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że 'Heros' to do niego, więc nei zawsze zwraca uwagę na to słowo. Z nauką jest problem o tyle, że Heros nie nauczył się jeść karmy, i teraz karma go 'nie kręci' jako nagrody. Przekonuje się jednak do niej - je już w miarę z normalnym apetytem. Aha - jedno jeszcze. Nie było dobrze z jego okiem - ropiało, łzawiło, zrobił się na nim krwiak. Teraz jest już troszkę lepiej, nie łzawi (przemywamy), choć krwiak złazi powoli. Chyba tyle - ciąg dalszy nastąpi ;)
-
... rozpisałam się potwornie, a o najważniejszym - nic :oops: Zostawiłam kupkę Inki do badania - jutro będę mieć wyniki. Wet więc jutro zaleci coś konkretnego. Podawanie jednak karmy light niewiele daje, zwłaszcza w przypadku tak chydego psiaka - karma light ma mniej tłuszczu, ale to jedyne 'dobre' dla trzustki. Jeśli okaże się, że faktycznie z trzustką jest źle, trzeba będzie podawać karmę weterynaryjną, ewentualnie też do każdego posiłku enzym umożliwiający normalne trawienie. Karma taka jest droga, ale właściwie nie ma możliwości utuczenia Inki normalną karmą, bo - choć lihgt nie powoduje biegunek - karma przez Inkę 'przelatuje' i sama Inka niewiele z tego ma. Tak więc czekamy na jutro. Zapłaciłam za badanie 10zł.
-
Kika, aż mi się ciepło w serduchu zrobiło czytając takie słowa - dziękuję :oops: Choć tak naprawdę to tym psom wystarczy dać możliwość wypięknieć, i one rozkwitają w oczach :loveu: W treści ogłoszenia jest kilka nieścisłości - Inka ma raczej około roku, nie dwóch, dzisiaj Wet także jej w ząbki zajrzał i potwierdził. Jest jeszcze bojaźliwa, choć wylewna i pieszczoszna, nie można pominąć tego w ogłoszeniu - suńka jest lękliwa, są kłopoty z chodzeniem przy, bo nawet nie po ulicach, jest dość 'zesztywniała' u weta, na spacerze czy w jakichkolwiek innych miejscach. Jak długo będzie u mnie, będę z nią pracować, właściwie poprawę widać z dnia na dzień, ale przed Inką jeszcze dość długa droga, zanim dojdzie do jako-takiej normy. Inka najprawdopodobniej jest jeszcze przed pierwszą cieczką. Jeśli więc ma być sterylizowana przed adopcją, to może to jeszcze trochę potrwać. ..chyba tyle ;) aha - zapomniałam jeszcze odpowiedzieć, choć odpowiedź właściwie wynikła sama: [QUOTE]I jeszcze jedno czy współpracujesz z weterynarzem?[/QUOTE] Współpracuję, choć po przeprowadzce mam tam do weta dość daleko. Mam oczywiście lokalnych weterynarzy, ale - nie obrażając nikogo - są to weci bardziej od króe niż od psów, a że ja nie lubię w tej kwestii eksperymentować - jeżdźę do Gliwic. Koszty jechania zwykle pokrywamy my, chyba, że pies jeździć do Weta musi często.
-
Prawdę mówiąc nie najlep[iej - Griso znowu rozruszał łapę. Nie wiadomo, jak isę to skończy - mam w przyszłym tygodniu kontaktować się z Wetem, wtedy pewnie będę mogła cokolwik konkretnego napisać. Przepraszam, że nie napisałam rano, ale jestem całkowicie jakaś już rozbita i zmęczona. Narazie musimy czekać.
-
mi nie ma za co dziękować, sunieczka sama pięknieje :loveu: Zabieramy ją dzisiaj do weta, bo nic a nic nie tyje i chcę to skonsultować, a akurat jedziemy do Gliwic, więc załatwimy to przy okazji. Postaram się niedługo o nowe zdjęcia - już nie samego łebka, a całej sunieckzi. Jak narazie rozkochałą się w jednym z naszych tymczasowiczów, zaczepia go, skacze wokół, skubie.. kochana jest :loveu: są kłopoty jeszcze ze skakaniem - kilka już razy trzasnęła mnie lub TZa pyskiem w nos. Ale z dnia na dzień jest coraz lepiej, Inka jest pojętna i szybciutko się uczy :) Co do samego hotelu - Kika, po prostu dzwoń lub pisz, postaramy się zorganizować wcześniej miejsce. Zresztą - jeśli uda się rozbudować hotelik, to będzie stałe miejsce dla takich właśnie psiaków, nie-schroniskowych.
-
no to jestem z powrotem - Rudzik już pewnie też dojechał do nowego domku. Oby się chłopakowi udało! Mam dostać zdjęcia - jak dotrą, oczywiście wstawię.
-
:lol: suni nie podmieniłam, choć jest taka miła, że spokojnie mogłabym Wam ją 'buchnąć' :diabloti: kosteczki wystają nadal, na uszach po prostu tego nie widać - Inka - chudzinka, jak zwykliśmy ją nazywać :roll: Inka, że się rozkręciła, to mało powiedziane - dzisiaj szalała tak, że nawet nasze staruszki, które w swym najwyższym sportowym zawzięciu conajwyżej biegną kłusem sześć kroków, biegały i bawiły się razem z nią. Do hoteliku przyjmujemy też psiaki nie schroniskowe, choć teraz miejsca zajęte - napisz mi na PW o jakiego psa chodzi i w jakim terminie.
-
jedziemy jutro ! oczywiste jest, ze ja nie bede czekac z jechaniem na to, az przelew dojdzie - pojade, a jak wpłata dotrze, to będzie.
-
w obie w obie ;) Jeśli też okaże się, że Rudzik pojedzie nie jutro, a pojutrze na przykład, nie będziemy liczyć go za dzień czy dwa hotelowania. Uprzedziłam Panią o chorobie Rudzika, nie jest to w jej oczach kłopotem.
-
Rozmawiałam właśnie znowu z Panią, umówimy się na transport jutro lub w przyszłym tygodniu. Skoro Rudzik nie będzie u mnie przez cały miesiąc, policzyłam za hotelik opłaty dobowe (6zł/dobę) - od początku tego miesiąca rozliczeniowego do jutra jest 18dni, więc 108zł. Odjąć muszę odrobaczenie (07.11) - 10zł. Zostało więc na transport 32zł. Ode mnie do Poznania wg zumi jest 202km w jedną stronę x 0,60zł/km = 242,40 - 32zł = 210zł.
-
Zadzwoniła do mnie rano Pani zainteresowana adopcją Rudzika !! Pani jest ze szczecina. Na moje oko domek byłby wspaniały - Rudzik miałby mieszkać w domu, mieć do dyspozycji ogród, wybieg i Panią :) Towarzystwo trzech psiaków i kota. Teraz decyzje - Pani jest ze szczecina (czy okolic) - czy chcecie wysłać tam kogoś na wizytę przedadopcyjną ? Jeśli tak, trzebaby szukać jaknajszybciej, Pani chciałaby odebrać go nawet jutro. Ponieważ ja mieszkam od Szczecina daleko, potrzebna będzie pomoc w transporcie. Pani mogłaby przyjechać do Poznania, dalej albo trzeba znaleźć kogoś, kto Rudzika zawiezie, albo my możemy pojechać za zwrotem koszów. Umówiłyśmy się na telefon, gdy ustalicie co i jak dokładnie.
-
ohh, jestem. Zagapiłam się jakoś ostatnio. Griso jest już bez gipsu. Łapa ma się nieźle, ale nei gwarantuje to jeszcze powodzenia i w 100% sukcesu. Teraz nauka chodzenia - jeśli się uda, Griso nauczy się chodzić i stawiać łapę tak, że nawet bucik nie będzie potrzebny. Jeśli uda się trochę - będzie do końca życia chodził w bucikach. Jeśli jednak się nie uda, połamie łapę i cała zabawa na marne - wtedy mamy po łapie. Ograniczamy więc ruch do minimum i czekamy jeszcze jakiś czas, jak się to ułoży.
-
Schronisko Cieszyn - potrzebują pomocy! aktualizacja strona 1
wiosna replied to Dea's topic in Już w nowym domu
Dea, załóż mu osobny wątek, to naprawdę ładny pies, na pewno znajdzie się ktoś, kto chce jednego psa.. -
Najpierw finanse: Wpłaty, jakie dotarły to 70zł (Piotr K.), 20zł (Barbara J.), 50,00 (Madzia 828). Wydatki: 258zł transport, 13 obroża (jeszcze w promocji) i 300zł hotel (03.11 - 02.12) Na dzień dzisiejszy -381,00zł. A Heros nadal grzeczny, miły, nie ma kłopotów z głaskaniem, spacerami, bieganiem na wybiegu. Nie wiem, czy to tylko kwestia jeszcze nowego miejsca, i ten tygrys to lada dzień nam się ukaże, czy po prostu ktoś z Herosa zrobił.. Owcę w wilczej skórze :roll:
-
no, jesteśmy. Heros po drodze zachowywał się naprawdę ładnie (aż zaczęliśmy podejrzewać, że zamiast szczepionki dostał jakieś usypiacze :evil_lol:). Narazie zapoznał się z wybiegiem i zaprowadziłam go do boksu - niech się chłopak przyzwyczaja i oswoi z nowym miejscem. Ogólnie - spodziewałam się lwa, tygrysa, albo conajmniej niedźwiedzia, a tymczasem (jak narazie) wychodzi na to, że przywieźliśmy baranka ;) Nie chcę narazie nic mówić, zobaczymy, jak się będzie zachowywał. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się Herosowi pomóc. Mam ogromną nadzieję (i dołożę wszelkich starań), aby tą szansę wykorzystał.
-
one nie są w oborze :lol: psiarnia jest zrobiony w budynku, ktory wcześniej był bydynkiem gospodarczym, teraz jest już jednak dość mocno przerobiony. Nie robiłam od dość dawna zdjęć, postaram się kiedyś je wrzucić na wątek hotelikowy. W sumie to, co było tam pokazywane z początku remontu chyba zrobiło dość marne wrażenie.. ;) Psiarnia przylega dwoma ścianami do stajni, jest tam więc ciepło. Na zimę psy dostaną budy do boksów, jeśli temperatura tam będzie tam niska. A jak będzie trzeba, to będziemy ogrzewać. Bennek zrobił się cwaniakiem - przychodzi się niby poprzytulać, łeb wciska pod rękę, a nos cichaczem do kieszeni, w której smakołyki są.. Łasuch! ;)
-
dotarła do mnie wpłata na Rudzika - dziękuję. Nie wiem już sama, czy tutaj pisałam czy tylko na wątku Bennego - chłopaki mieszkają już razem w ciepłym boksie.
-
Basiu, myślę, że będziemy chcieli jaknajszybciej wracać, to dość daleko, a i psy i konie czekają.. :roll: Może dasz się namówić na przyjechanie do nas ? Opłątę adopcyjną pokryję ze swoich, przelew jak dojdzie to dojdzie.
-
w boksach są drewniane podesty, żeby psy na betonie nie leżały, na tym zwykle są kocyki, choć Bennek nie dał się do kocyka przekonać - skopywał go, zrzucał, obsikiwał i nawet kupę na niego robił, zdejmował i wgniatał w kąt pod podest - a leżał wszędzie, byle nie na kocyku :evil_lol: Po miesiącu się poddałam, bo mi się kocyki skończyły. Ale na zimę spróbuję raz jeszcze - może jak mu tyłeczek zmarznie, to chłopak zdanie zmieni.
-
umowilysly sie na transport na poniedzialek. Jechanie dzis, jutro lub w niedziele byloby trudne, bo wszyscy jadą na i z cmentarzy, więc zajęłoby nam to dwa razy dłużej :roll:
-
Dea, jak schronisko działa teraz ? W piątek działa ? w sobotę domyślam się, że nie, w niedziele też pewnie średnio.. ? Jeśli nie, to w poniedziałek. Mam jeszcze jeden transport, trzeba to jakoś dograć, skoro wszystko załatwione.
-
ja moge jechac wlasciwie w kazdej chwili, czekam na 'start'. Dea, czy wiesz juz co z oplata adopcyjna ?