Mam 10-miesięcznego synka, który wychowuje się w domu z 3 psami (owczrki belgijskie ofutrzone) i wielkim kotem (mco - również ofutrzony :) ) Piotr jest na etapie raczkowania i muszę powiedzieć, że nic go tak nie zachęca do przesuwania się przed siebie jak leżący nieopodal pies. Mały jest wtedy gejzerem radości i wydając mnóstwo radosnych świergoleń prze do zwierzaków. Generalnie mamy w domu panele i kafelki i jak Patiszon małe dywany. Codziennie je odkurzam i zmywam podłogę, ale jestem pewna że i tak ileś sierci do paszczy Piotrka się dostaje. Hmmm... ponieważ Mały na nic nie choruje, nie miał nawet kataru i na szczęście nie wiemy co to alergia przeszłam na tym do porządku dziennego. Pozatym całe to towarzystwo współistnieje ze sobą genialnie i wygląda na to że się kochają. Te moje czarne potfffory trzęsą się nad raczkującym Pitu jak świńskie ogonki na wietrze, służą za poduszki itp...
Postaram się znaleźć i wstawić kilka zdjątek. Moim ulubionym jest zatrzymany zachwyt Piotrusia kiedy mógł pogłaskać Shepa po języku - duuuużym i różowym ;-)