-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Warszawa
Contact Methods
-
WWW
http://
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
Mokka's Achievements
-
Ntychmiast proszę o wyjaśnienia
-
[quote name='Yelly282']Na razie bez oporów przechodzi niskie przeszkody.[/QUOTE] I na tym bym poprzestała. Jeśli suczka nie ma oporów przed skakaniem niskich przeszkód, a wyższe nie bardzo jej odpowiadają, to po co podnosić poprzeczkę? Ona i tak nie ma szans na start w zawodach, ze względu na swoją ułomność, więc nie widzę powodu, aby szarżować. Lepiej pozostać na poziomie, który jeszcze sprawia jej radość. Są różne sposoby na motywowanie psów, ale w tym przypadku proponuję odpuścić. Niech sobie skacze nisko, a radośnie. I jeszcze radziłabym jednak konsultację z wetem, czy tego rodzaju aktywność jest w porządku przy niepełnosprawności psiaka.
-
A ja po prostu zakładam, że jeśli osoba jest trenerką, to z pewnością ma doświadczenie i wiedzę, które pozwalają jej na kontrolę psów, ich zachowań i emocji. Sorry, ale sformułowanie [quote]musi być co jakiś czas izolowana w klatce, bo się za bardzo nakręca[/quote] brzmi dość dramtycznie. Ale może faktycznie, dyskusja na odległość nie ma wielkiego sensu. Dodam tylko od siebie, w kontekście moich psów. Gdy moje burki się nakręcają (a dużo im nie trzeba), to raczej nie zamykam ich w klatce, lecz wręcz przeciwnie - pracuję na emocjami w miejscu, które powoduje ekscytację. A do klatki odsyłam, jak już się bestia ogarnie. Albo klatka stoi na placu, przy innej trenującej grupie, pies w niej przebywa, drzwiczki są otwarte i pies ma za zadanie kontrolowanie się na tyle, aby w tej klatce leżeć spokojnie i cicho, praktycznie siłą woli. A gdy już osiągnę pożądany efekt, klatka jest odstawiana w zaciszne miejsce, gdzie można ukoić skołatane nerwy.
-
[quote name='ladySwallow'] Znajoma trenerka ma np. sunię BC, która musi być co jakiś czas izolowana w klatce, bo się za bardzo nakręca - i na torze agi, i na frisbee. [/QUOTE] A ja się zastanawiam, w jak różny sposób można opisać pewne sytuacje. Ktoś powie, że psa trzeba izolować, bo się za bardzo nakręca. Brzmi to, jakby pies siedział za karę w klatce, bo się nie potrafi opanować, To tak, jakby karny żółwik miał rozwiązać problemy. A ja takie sytuacje postrzegam nieco inaczej. Psy sportowe, biorące udział w zawodach, mają przez przewodnika zapewniony komfort odpoczynku w swojej klatce, która stanowi namiastkę domu, własnego kąta. W szatni, namiocie, czy innym miejscu (w pewnym oddaleniu od centrum wydarzeń) stoi jego własny domek i tu pies sobie odpoczywa, relaksuje się, wycisza emocje. I dodam jeszcze - pies jest tego nauczony. Wie, że teraz jest czas odpoczynku, a gdy będzie czas pracy, to przewodnik go o tym poinformuje. Psy po występie bardzo chętnie wchodzą do klatki i spokojnie oddają się relaksowi. Być może nie wszystkie, bez wyjątku - ale to są przypadki, gdy przewodnik nie dopracował pewnych zachowań. Zapewnianie psu warunków do odpoczynku, fizycznego i psychicznego, jest nieodłączną częścią uprawiania sportu z psem. Nawet psy spokojniejsze, które pracują w mniejszych pobudzeniach, mają prawo do odrobiny spokoju i samotności w trakcie zawodów. I każdy rozsądny przewodnik powinien swojemu pupilowi takie warunki zapewnić. A pies pracujący na maksimum możliwości i w mocnych popędach potrafi się doskonale wyciszyć, gdy wie, że jest po zawodach i idziemy do klatki.
-
Mokka chciała przekazać, że lubi, gdy kelpiki trafiają w odpowiednie ręce, to znaczy do ludzi, którzy z nimi coś robią. To nawet dobrze, że są "niedocenione", ale mam nadzieję, że ich nienarzucająca się uroda powoduje, że nigdy nie będą bardzo popularne i kupowane na pokaz. Ani to ładne, ani efektownie umaszczone, ani ofutrzone, więc za oko za bardzo nie chwytają. Jeśli ktoś niezorientowany, to nawet nie zorientuje się, że pies rasowy i kupę kasy kosztował. Ja niedawno usłyszałam taki komentarz. Znajoma, dowiedziawszy się, ile zapłaciłam za moją kelpię, aż się zatchnęła i wyrwało jej się "no żeby to chociaż jakieś ładne było" . Piękna sprawa, miodzio :evil_lol:
-
[quote name='RudaPaskuda']Dawno temu zachorowałam na bordelioze...Po długich przemyśleniach pojawił się w domu wyczekany border.Kocham go jak nikogo,ale....Po poznaniu rasy kelpie...Fascynacja ta rasa jest wręcz nieopisana.Wygląd marny ale charakter nadrabia wszystko:D[/QUOTE] WOW, brawo Ruda!!! Tak 3mać, kelpiki rulez
-
[quote name='martynkao']Najlepiej w ogole z psem nic nie robic ;) Jakież niezdrowe sa te bordery ktory maja ponad 10 lat sa na sportowej emeryturze i ciesza sie zyciem i zdrowiem ... Troche rozumu i umiaru we wszytkim ... ale nie przesadzajmy .. Skad jest ta Pani ktorej tekst zostal tutaj zacytowany ??[/QUOTE] hoduje labradoodle
-
Słodki szczeniak Karmelek grzeje doopkę w DS :)
Mokka replied to jofracy's topic in Już w nowym domu
Kamień z serca, bo już zaczynałam z mężem negocjować... :evil_lol: -
Ten program to [I][B]course designer.[/B][/I] Wrzuć w wyszukiwarkę.
-
Kajucha wczoraj dostała ostatni zastrzyk na nużycę, trzeba odczekać 3-4 tygodnie i zaszczepić wściekliznę, a potem można pomyśleć o sterylce. Mała cały czas szaleje na spacerach, śnieg (a zwłaszcza padający) wywołuje u niej niepokojące objawy, ona po prostu rozstaje się z rozumem :evil_lol:. Bardzo chętnie uczy się nowych rzeczy, ale ma mega problemy ze skupieniem, trzeba dużo cierpliwości, aby ją utrzymać w miejscu. Na Święta jedziemy do siostry i Kaja już tam zostanie :roll:. Będę za nią tęskniła :placz:, ale jaki spokój będzie w domu. Raptem 4 psy mi zostaną :evil_lol:, toż to pikuś w porównaniu z żywiołem, którego się pozbędę. Będziemy jednak w kontakcie. Mój mąż już się waha, czy jednak jej nie zostawić u nas, [B]bo ona tak słodko się przytula[/B] :lol:.
-
[IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1289.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1372.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1373.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1267.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1266.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1276.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1290.jpg[/IMG]
-
Kaja jest wciąż u mnie, to już 2 tygodnie, ale tak mi ciągle nie po drodze do siostry i chyba ciężko mi się rozstać z tym małym potworkiem. W związku z tym jeszcze nie ma nowego imienia. Ale za to mamy foteczki z sobotniego spaceru w większym gronie. Chciałabym napisać "królewna" albo "księżniczka" Kaja, ale chyba tylko można napisać ŚWIR TOTALNY! Autorką wszystkich fotek jest Hania Gajewska - Flaire, której niniejszym pięknie dziękuję [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1314.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1317.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1326.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1330.jpg[/IMG] [IMG]http://i184.photobucket.com/albums/x175/Flaire_album/spacer%20z%20Mokka%204-12-2010/IMG_1286.jpg[/IMG]
-
Chyba powinnam się odezwać. Kaja jest wciąż u mnie, oddam ją chyba w najblizszy weekend. Mała jest bardzo słodka i przytulaśna, ale jednocześnie całkowicie niewychowana. Nie zna podstawowych zasad życia w domu z człowiekiem. Jak już Borówka pisała, kradnie bez opamiętania, ściąga wszystko, co jest w jej zasięgu, potrafi wyrwać kanapkę z ręki, kiedy się coś je, mała pcha się na kolana i próbuje jedzenie od ust odjąć. Ale jednocześnie doskonale wie, do czego PSU służy łóżko. O ile chodzenie na smyczy ma na poziomie zerowym, to przywołanie chyba wręcz na ujemnym. Trzeba będzie z nią popracować. Ale wczoraj biegała na spacerach bez linki, bo trzyma się z moimi psami i jak je wołam, to ona również z nimi grzecznie przybiega. Nie zna znaczenia słów "fe", "nie", czy "nie wolno", ale również nie bardzo kuma, jak się mówi "dobrze" czy "dobry pies". Za to bardzo chętnie się uczy. Umiała już trochę siadać i dawać łapkę, teraz nauczyła się komendy "do mnie" i choć wciąż jeszcze nie działa to jak należy, to w małym rozumku już coś się jarzy, że trzeba przybiec i usiąść przed panią. Poznała już kliker i zaczyna rozumieć, do czego służy. Jest zabakowo - piłeczkowa, ładnie się przeciąga, więc praca z nią powinna być fajna i owocna. Wczoraj byliśmy u pana doktora. Kaja ma nużycę, dostała wczoraj pierwszy zastrzyk, będziemy to leczyć. Została również odrobaczona, jak pozbędziemy się nużycy, będzie zaszczepiona. Z kelpikiem roznoszą mieszkanie, ale dochodzi już do spięć. Kelpina jest trochę zaborcza, a Kaja, po początkowym onieśmieleniu, zaczyna się stawiać i pokazywać rogi. Jak kelpik burknie, to mała startuje z zębami i panny od czasu do czasu łapią się za koafiury i trzeba interweniować. A potem znów się bawią. Do spięć dochodzi w pobliżu żarcia, przy łóżku i jak dziewczynki przychodzą po pieszczoty. Dziś kelpik jest ze mną w pracy, a Kaja w domu z emerytami. Na razie jeszcze mój mąż jest z nimi, a potem ich porzuci. Mam nadzieję, że poznamy chałupę po powrocie. Moje koty dość szybko pokazały obcemu, jakie u nas panują zasady, raz dostała jeszcze łomot niejako "przy okazji", bo akurat miała spięcie z kelpikiem, więc młodsza kotka wkroczyła do akcji i przyłożyła jej jeszcze od siebie, tak kontrolnie. Oj, nie jest łatwo takiemu szurniętemu pieskowi. Generalnie jednak wszystko jest fajnie, pieski fajne, kotki również, spacery wręcz zajefajne, jedzenie spoko (choć na razie dostaje tylko suche), łóżko wygodne, mogło być gorzej.