Siedzę tu i czytam cały wątek - mojego Baccardiego! Nie jestem obojętna na jego los.Wyraziłam zgodę na kastrację, bo wg mnie to warunek dla jego adopcji. Niestety jestem daleko od Sląska i nijak w tej chwili nie mogę pomóc , oprócz wsparcia finansowego,jeśli takie jest potrzebne.
Jestem własnie po ślubie i weselu córki - jak pisała Bazylowa.
Jego dzieje są dla mnie zagadką.
Poszedł do faceta,który prosił o pięknego szczeniaka, takiego mu wybrałam,były cudne kocyki, ponton obity skórą, a w końcu schron, aż się wierzyć nie chce!!!!!!! To był szczeniak z predyspozycjami wystawowymi, ale jak się okazało - zaniedbany, niedożywiony.Pierwszy raz przezywam taką sytuację.
Od jakiegoś czasu psem zajmował się ojciec tego gościa, z jakim skutkiem - opisała Bazylowa i oddają to zdjęcia. Chcieli go na przełomie roku 2009/2010 sprzedać,pewnie nikogo nie znaleźli.
Bardzo mi zależy na znalezieniu dobrego domu dla Baccardiego. wszyscy, którzy chcieli szczeniaka ode mnie zostali powiadomieni,jednak dwuletni pies nie wzbudza entuzjazmu, wolą szczeniaczka.
Bardzo doceniam Wasze starania i pomogę , co tylko będę mogła.