Jeżeli będzie to duże i "głośne" osiedle to jego lęki mogą się pogłębić. Moją obecną suczkę oswajałam ze światem dość brutalnie (bała się dosłownie wszystkiego nawet listka, który przeleciał obok). Pierwsze komendy jakich jej uczyłam to były "stój" i "do mnie". Na spacery starałam się brać jak najwięcej spokojnych wyluzowanych ludzi (w moim przypadku bez psów). Chodziłam z daleka od bardzo ruchliwych ulic. Jak chciałam ją oswoić z rowerzystami, to po prostu wsiadłam na rower puściłam ją luzem i poleciała za mną (zrobiłam to tylko raz i wystarczyło od tamtej pory rowerzystów ignoruje). Wszystko robiłam bez pośpiechu i bez nerwów jak widziałam, że sytuacja ją przerasta, to zatrzymywałam się "oddawałam" jej smycz i czekałam, aż się wyluzuje. Jak nie dawała rady wycofywałam się. Jest ze mną 11 lat, na dzień dzisiejszy jest na tyle opanowana, że chodzi na luźnej smyczy (nie ciągnie na oślep), mogę ja puścić luzem i mam pewność, że jak coś się wydarzy to do mnie wróci.