Nie umiem ci rozsądnie odpowiedzieć na pytanie bo jak słysze o małym buliku to serce mi krzyczy TAK TAK TAK... :D ,ale prawda jest taka,że wychowanie małego uparciucha wymaga bardzo dużo czasu,jeszcze większej cierpliwości i naprawdę ogromnej wiedzy,a także zdecydowania i łagodności . Ja w czasach sczenięctwa mojego Jeepa mialam ten luksus że mogłam brać go ze sobą do pracy i w ten sposób mały był ze mną przez 24 godziny na dobę od 7 tygodnia życia do jakiegoś 8 miesiąca. I to naprawdę zaprocentowało , może mój pies nie jest najgrzeczniejszym bulem pod słońcem (ale jaki by był jego urok gdyby taki był :D ?). Za to mam w nim majwierniejszego przyjaciela , wyobraź sobie jak mi się serducho cieszy jak wracam do domu a pies pędzi od napełnionej michy do mnie i jedzenie staje się już nieważne , jak biegnie z radością gdy go zawołam chciaż akurat ktoś go częstuje smakołykiem , jak dzwonie do domu z wakacji i słysze że pies nie chce jeść ani się bawić a jak wracam natychmiast odżywa. Ale to wymaga pracy i przede wszystkim czasu poświęconego psiakowi.