Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation since 03/02/25 in Posts
-
Wiadomość z ostatniej chwili : Zbiórka wśród znajomych dała 4000 zł., my z mężem dopłacamy kolejne 4000 zł , z moich bazarków powinna uzbierać się reszta na spłatę długu u Murki. Tym samym cały dług zostanie spłacony. Mam nadzieję, że dzięki temu Murka nadal będzie brać pod opiekę kotki ze Szczebrzeszyna od DORA1020.21 points
-
Nowie wiadomości od Kasi, moim zdaniem baaaardzo dobre :)))) Wyszedł robaczek spod półki- miska z wodą pusta i ta z jedzeniem co dostał po przyjeździe, też ogarnięta pięknie . Jak teraz szłam w stronę domku, to leżał na dywaniku i patrzył sobie przez otwarte drzwi, jak mnie zobaczył to wpakował się z powrotem pod półkę, ale uznał że chyba nie jestem taka najgorsza, bo pasztet z ręki jadł i tego wielkiego strachu w oczach jakby mniej, więc może jakoś nam się ułoży to wspólne życie15 points
-
Mam jeszcze jedną wiadomość odnośnie Malinki - my już jej nie oddamy. Plan był wstępnie taki, że poczekamy do operacji i jakby tego oczka nie udało się uratować i Malinka nie mogłaby znaleźć domu to mogłaby u nas zostać, ale już teraz wiem, że nie byłabym w stanie robić jej zdjęć do ogłoszeń. Te wszystkie perypetie z jej oczkami spowodowały, że bardzo się zżyliśmy z Malinką i ona z nami. Od grudnia Malinkę zapoznawałam stopniowo z moimi kotkami i już się do siebie przyzwyczaiły. Z moją Kolią bez łapki, która jest anty kocia raczej, wspólnie się brykają i zaczepiają Styczeń to ostatni miesiąc kiedy liczę hotelowanie Malinki. Potem już wszystko biorę na swoje barki. Jedynie w razie operacji będę prosić o pomoc. Zea zaoferowała też pokrycie kosztów sterylki za co bardzo dziękuję12 points
-
Od tygodnie dzwonię po róznych fundacjach,proszę błagam o pomoc dla kotków. Zajęło mi to sporo czasu,juz nie mówię o stresie. Ale się udało,jedna z lubelskich fundacji pomoże,zabierze na dt Burcię jedna osoba,druga zabierze Felicjana. Pani obiecała,ze bedzie ze mną cały czas w kontakcie,a to dla mnie jest bardzo ważne. Felicjan musi być zaszczepiony,Burci na razie nie będziemy stresować. Koszt szczepienia 80zł ,do tego dochodzi płatny transport do Lublina, zwrot kosztów za paliwo 100zł Może to nieduzo,ale mam nadzieję,ze zawiezie je jakis kociolub Stefankiem zajmiemy się pózniej,na razie nie ma go,on nie jest wykastrowany,bo pojawił sie pół roku temu. Kotki teraz maja rujki,więc gdzieś się włóczy. Kotki pojadą z karmą,wiadomo fundacje maja braki finasowe.Pozniej trzeba będzie dosłać karmę.10 points
-
Tak, Miecio jest już nasz. Po śmierci Luizki a potem Telmy obiecaliśmy dom jakiejś starszej koteczce (ze względu na nasz wiek), a stało się, jak się stało i mamy młodego, 7 miesięcznego kocurka. Od września nikt o niego nie zapytał i teraz już szkoda nam zmieniać mu miejsce. Mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyjemy9 points
-
Felek jest spokojniejszy od Bambi, ale też lubi spacerkować i trzyma się wyraźnie suni, wciąż patrzy gdzie ona jest i pewniej czuje się przy niej. Dzięki niej już bezstresowo wchodzi do domu. W domu jest grzeczny, zachowuje czystość. Na koty nie zwraca uwagi. Wobec ludzi jest ostrożny i nieśmiały, unika wyciągniętej ręki na zasadzie "chciałbym, ale trochę się boję i wolę zachować dystans" i potrzebuje trochę czasu, żeby się przekonać. Ale już zobaczył, że Bambi się nic nie stało przy głasianiu to i on nieśmiało nadstawił brzuszek :)9 points
-
Aksamitka, w swoim domu Luna, już na własnych włościach. Akcja była błyskawiczna. Moja córka straciła kotka, który miał 16 lat i zachorował na nadczynność tarczycy. Coś jeszcze musiało go "żreć" bo pojawiło się porażenie łapek i robił pod siebie. Przyszedł czas na rozstanie. W domu jest jeszcze jeden kotek, pies i 2 szynszyle. Przedwczoraj pokazałam córce Lunkę, od razu zaiskrzyło, córkom czyli moim wnuczkom , też się spodobała. Wczoraj postanowiła pojechać po nią. Murka zgodziła się podwieźć kicię do Krakowa i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Lunka to niezła kluseczka, na pewno czeka ją odchudzanie. Córka ma mieszkanie ze schodami, więc będzie miała gdzie biegać. Po przyjeździe do domu już jadła i piła. Spała na łóżku 2 godziny, mruczy, dopieszczała się z wnuczką i córką. Na psa trochę fuka. Kot Benio przez 2 godziny chodził po domu i śpiewał. Będzie dobrze.8 points
-
Kochani, może mi ktoś podpowiedzieć jak przenieść wiadomość z WhatsApp na kompa? Jakoś mnie to przerasta...:(. Pytam, bo mam wiadomość od Kasi, którą tu chciałam w całości wstawić. Kasia napisała, że Maurycy pozwala się już nawet troszkę pogłaskać. Nie tylko po szyi, boczkach ale pozwolił sobie dotknąć brzuch. I tu mamy problem... Maurycy ma na podbrzuszu guza, takie jajko, ładnie oddzielone od skóry, wg Kasi łatwe do usunięcia. Ona sugeruje żeby to usunąć i to w miarę szybko , żeby nie rosło i nie podrażniało się o podłoże jak pies będzie leżał. Kasia ma plan, żeby może umówić go do weta ale tak najlepiej żeby ogarnąć wszystko za jednym razem. Czyli nie jeden wyjazd żeby lekarz obejrzał i wtedy umówić operację tylko od razu na operację. Maurycy niedawno był oglądany przez lekarza, miał niezłe wyniki to może ten plan się uda. W każdym razie dałam Kasi zielone światło do rozmów z wetem i dałam zgodę na ewentualną operację. Mam nadzieję, ze się ze mną zgodzicie?7 points
-
7 points
-
7 points
-
7 points
-
Milo vel Melonik ma dom!!! Zamieszka w Warszawie z panią Karoliną, panem Pawłem, koteczką Martynką i dwiema suniami. Wszystkie zwierzaczki są czarne. Pani Karolinka powiedziała, że świadomie adoptują czarne psiaczki i kotki. Jo37, pięknie dziękuję za wizytę przedadopcyjną Miluś najprawdopodobniej w środę pojedzie do swojego domku.7 points
-
Okruszek vel Feluś ma dom!!!! Piesio zamieszka w Sosnowcu, w domku jednorodzinnym z panią Kasią, Panem Michałem i dwoma kotkami. Bardzo dziękuję Iwonie z Sosnowca za wizytę przedadopcyjną Państwo skrócili o jeden dzień swój pobyt w Chorwacji, aby ta wizyta się dzisiaj odbyła. Po Okruszka pojadą w poniedziałek. Zdjęcia, filmki obiecane7 points
-
Witajcie kochane zwierzoluby. Dochodzimy do siebie po kapitalnym remoncie, jest dobrze :). Za Yoshim tęsknię bardzo, ale mam go blisko i mogę codziennie zamienić z nim kilka słów. I byłoby wszystko dobrze, tylko mama podupadła na zdrowiu, znacząco, i niby taka kolej rzeczy, ale serce na to się nie godzi. Panna potwornicka, która już weszła w wiek senioralny pozdrawia tych którzy ją jeszcze pamiętają, nic a nic się nie zmieniła. Buziaki wszystkim.7 points
-
Łatuś od ponad półtora tygodnia czuł się źle, miał problemy żołądkowe, nie chciał jeść, wyniki badań były coraz gorsze, był coraz słabszy, ostatnio nie miał już sił wyjść na spacer, pani go wynosiła na pole. Ostatnia noc była bardzo ciężka. Pani nie chciała żeby Łatuś się dłużej męczył. Odszedł we wtorek po południu. Jeśli chodzi o panią to mówiła że ma wsparcie w bliskich. Niestety adoptując starszego pieska człowiek zdaje sobie sprawę, że tego wspólnego czasu może nie być zbyt dużo. Bardzo żal że Łatuś tego czasu w swoim domku miał tak mało. Chociaż ostatnie ponad dwa lata żył dobrze i godnie. I był szczęśliwy. Zaopiekowany. Najpierw jak się go udało odratować, jak nóżka przestała go boleć. Potem w hoteliku u Szafirki. Tak się pocieszam. Łatuś był taki kochany , taki poczciwy. I mimo tego co przeszedł , w jakim był stanie - bardzo chciał żyć I był taki ciekawy świata. I taki łakomczuszek.7 points
-
Malutka Jasia ma dom Sunia zamieszka w Warszawie w domu z ogródkiem. Państwo mają już dorosłe dzieci, więc Jasia będzie miała ciszę, spokój i towarzystwo 12 letniego kota rosyjskiego. Rodzina miała wcześniej też suczkę z adopcji, dożyła 18 lat. Jutro jest ten wielki dzień Jasi, wszyscy przyjeżdżają po sunię do Murki. Bardzo dziękuję Jo37 za dzisiejszą wizytę7 points
-
Kate1 ma rację. On po prostu nie zna zupełnie innego życia niż to schroniskowe :(. Napisałam Kasi, że zamówiłam mu te tabletki, witaminy i smaczki do przekupywania :). Poprosiłam też ewentualnie o pożyczenie od Rózi tych tabletek uspokajających... Nowe wiadomości od Maurycego: Za każdym razem jak do niego idę, czy do domku w ogóle, to niosę jakieś smaczki/ parówki/ pasztet/ kawałki mięsa- co tam w ręce wpadnie, żeby mu przyjemność zrobić i za każdym razem liczę na nowy mały cud - że zje z ręki, ale póki co zjada dopiero jak sobie pójdę. Od Rózi nie pożyczę niestety tabletek, bo Rózi ich nie kupowałam, wetka polecała, ale Rózia ma silne leki które średnio działają, to w delikatnych roślinnych tabletkach nie pokładałam nadziei... A na pytanie czy nic nie jest lepiej Kasia napisała: niestety , chociaż dziś jak usiadłam przy nim i czesałam delikatnie powolutku szczotką po futrze, to nic nie mówił, leżał cały czas wprasowany w kanapę, ale nie burczał, a to zawsze coś . Zostawię mu na noc radio włączone, może jak mu ktoś będzie gadał, to coś pomoże. Myślę, że musimy mu dać czas, po prostu czas... Wczorajszy Maurycy: Jednak widać, ze poduszki mu się podobają :).6 points